Strona główna » Retinol bez strachu. 10 mitów, które wciąż powtarzamy

Retinol bez strachu. 10 mitów, które wciąż powtarzamy

Autor: Natalia Wróblewska
Kobieta nakłada wieczorem kilka kropli serum z pipety na policzek przed lustrem

Retinol ma opinię składnika, który działa cuda, ale trzeba się go bać. Jedni słyszeli, że „przerzedza skórę”, inni, że nie wolno go używać latem, jeszcze inni porzucili go po tygodniu, bo twarz zaczęła się łuszczyć. Czas rozprawić się z mitami, które najczęściej stoją między nami a dobrze dobraną pielęgnacją.

Zanim przejdziemy do mitów, krótko o tym, czym właściwie jest retinol. To jedna z form witaminy A. W skórze przekształca się stopniowo – najpierw w retinal, a potem w kwas retinowy, czyli formę, która faktycznie „rozmawia” z komórkami. Kwas retinowy (tretynoina) to już lek dostępny na receptę, a retinol i jego estry to łagodniejsze, kosmetyczne kuzynostwo. Cała grupa nosi wspólną nazwę retinoidów i należy do najlepiej przebadanych składników w dermatologii.

Na etykietach kosmetyków spotkasz kilka form witaminy A i warto je rozróżniać, bo różnią się siłą działania. Najłagodniejsze są estry, takie jak palmitynian czy octan retinylu – zanim zaczną działać, skóra musi je przekształcić w kilku krokach, więc efekt jest delikatniejszy, ale i ryzyko podrażnienia mniejsze. Retinol jest o krok bliżej formy aktywnej. Jeszcze bliżej jest retinal (retinaldehyd), który działa szybciej, ale też wymaga więcej ostrożności. Coraz częściej pojawia się też retinoat hydroksypinakolonu, w składach oznaczany jako hydroxypinacolone retinoate, reklamowany jako łagodniejszy dla skóry wrażliwej, choć badań nad nim jest mniej niż nad klasycznym retinolem.

Brzmi skomplikowanie? Na szczęście nie trzeba znać chemii, żeby dobrze dobrać produkt.

Mity o tym, jak retinol działa

„Retinol złuszcza skórę jak peeling”

To chyba najczęstsze nieporozumienie. Retinol nie jest kwasem złuszczającym. Działa inaczej: przyspiesza odnowę komórek naskórka, wpływa na produkcję kolagenu i reguluje pracę gruczołów łojowych. Łuszczenie, zaczerwienienie i pieczenie, które pojawiają się na początku, to nie dowód działania, tylko objaw podrażnienia, nazywany potocznie retinizacją. Zwykle mija po kilku tygodniach, gdy skóra się przyzwyczai, ale nie trzeba go „przeczekiwać” za wszelką cenę.

„Po tygodniu powinnam widzieć efekty”

Niestety nie. Pierwsze zmiany, takie jak gładsza skóra czy mniej zaskórników, pojawiają się zwykle po kilku tygodniach regularnego stosowania. Na poprawę drobnych zmarszczek czy przebarwień trzeba czekać dłużej – mówi się raczej o kilku miesiącach niż tygodniach. Retinol to składnik na długi dystans, a nie szybki zabieg przed imprezą.

„Kosmetyk z retinolem działa tak samo jak lek z apteki”

Nie działa. Leki z retinoidami, takie jak tretynoina czy adapalen, zawierają substancje, które od razu albo prawie od razu działają w skórze, i są przepisywane w konkretnych schorzeniach, najczęściej w trądziku. Retinol w kremie musi się najpierw przekształcić, więc jego działanie jest wielokrotnie słabsze. To dobra wiadomość dla osób, które chcą zacząć łagodnie, i jednocześnie powód, dla którego nie warto oczekiwać od drogeryjnego serum efektów jak po kuracji dermatologicznej.

„Retinol przerzedza skórę”

Ten mit bierze się z obserwacji, że na początku kuracji skóra bywa delikatniejsza i bardziej wrażliwa. Badania nad retinoidami pokazują jednak coś odwrotnego: przy długotrwałym stosowaniu naskórek staje się grubszy i lepiej zorganizowany, a w skórze właściwej przybywa kolagenu. Owszem, zewnętrzna, zrogowaciała warstwa może być cieńsza i bardziej zbita, dlatego skóra jest mniej odporna na słońce i ostre zabiegi – ale to coś zupełnie innego niż „przerzedzenie”.

Tubka kremu z filtrem i buteleczka serum z pipetą na marmurowej półce w porannym słońcu
Wieczorem retinol, rano filtr – bez tego duetu kuracja nie ma sensu.

Mity o tym, jak go stosować

„Im wyższe stężenie, tym lepiej”

Wyższe stężenie to przede wszystkim większe ryzyko podrażnień. Dla skóry, która dopiero zaczyna przygodę z retinolem, najrozsądniej jest sięgnąć po niskie stężenie i stosować je dwa, trzy razy w tygodniu, wieczorem. Dopiero gdy skóra przestanie reagować, można zwiększać częstotliwość, a później ewentualnie stężenie.

Warto też wiedzieć, że w Unii Europejskiej ilość retinolu w kosmetykach jest teraz ograniczona. Zgodnie z rozporządzeniem Komisji (UE) 2024/996 produkty do twarzy i dłoni mogą zawierać maksymalnie 0,3% ekwiwalentu retinolu, a balsamy do ciała 0,05%. Nowe produkty muszą spełniać te limity od 1 listopada 2025 roku, a te niezgodne mają zniknąć ze sklepów do 1 maja 2027 roku. Powodem nie jest to, że retinol jest groźny w kremie, tylko to, że witaminę A przyjmujemy też z jedzeniem i suplementami, a jej łączna ilość w organizmie ma znaczenie.

„Nie wolno go łączyć z niczym innym”

Z niektórymi składnikami rzeczywiście lepiej nie stosować go jednocześnie, zwłaszcza na początku. Mocne kwasy AHA i BHA czy nadtlenek benzoilu nałożone tego samego wieczoru co retinol mogą skończyć się podrażnieniem. Dobrym rozwiązaniem jest stosowanie ich w różne dni.

Z innymi składnikami retinol dogaduje się świetnie. Niacynamid, ceramidy, pantenol, kwas hialuronowy czy gliceryna łagodzą skórę i wspierają jej barierę, więc często wręcz pomagają lepiej znieść kurację. Witaminę C najprościej stosować rano, a retinol wieczorem – wtedy nie ma problemu z łączeniem.

„Latem trzeba z niego zrezygnować”

Nie trzeba, choć jesień i zima rzeczywiście są wygodniejszym momentem na rozpoczęcie kuracji. Warunek jest jeden, ale bezwzględny: krem z filtrem przez cały rok, codziennie rano, także w pochmurne dni. Skóra stosująca retinoidy jest bardziej wrażliwa na słońce, a promieniowanie UV niweczy to, nad czym pracuje retinol. Jeśli wiesz, że w danym okresie będziesz dużo na słońcu – na przykład na urlopie w ciepłych krajach – możesz zrobić przerwę na ten czas.

Przy okazji: retinol stosuje się wieczorem nie dlatego, że „reaguje ze słońcem”, tylko dlatego, że część jego form rozkłada się pod wpływem światła, a nocą skóra ma po prostu spokój.

„Po odstawieniu skóra będzie wyglądać gorzej niż przed kuracją”

Nie ma dowodów na to, że retinol „uzależnia” skórę. Po odstawieniu jego efekty z czasem słabną i skóra wraca do stanu, w jakim byłaby bez kuracji – ale nie staje się gorsza. Dlatego retinol traktuje się raczej jako element długoterminowej pielęgnacji niż jednorazową kurację.

Pierwsze tygodnie z retinolem

Jeśli dopiero zaczynasz, najwięcej zależy od pierwszych dwóch, trzech miesięcy. Przez pierwsze dwa tygodnie stosuj produkt dwa razy w tygodniu, wieczorem, na oczyszczoną i całkowicie suchą skórę. Wystarczy porcja wielkości ziarnka grochu na całą twarz – więcej nie znaczy lepiej, tylko szybciej podrażnia. Omijaj okolice oczu, skrzydełka nosa i kąciki ust, bo tam skóra jest najcieńsza i najszybciej reaguje. Po kilku minutach nałóż prosty, łagodny krem nawilżający bez innych składników aktywnych, a rano – zawsze, bez wyjątków – krem z filtrem. Jeśli po dwóch tygodniach skóra jest spokojna, dodaj trzeci wieczór w tygodniu, a po kolejnych tygodniach możesz przejść na stosowanie co drugi dzień.

Lekkie ściągnięcie i drobne łuszczenie się w tym okresie są normalne. Silne pieczenie, czerwone plamy czy uczucie „poparzenia” już nie – to znak, że trzeba zwolnić, zrobić przerwę na kilka dni i wrócić do rzadszego stosowania albo słabszego produktu.

Przez cały ten czas uważaj na inne mocne zabiegi. Peelingi mechaniczne, kwasy, depilacja woskiem twarzy czy zabiegi złuszczające w gabinecie w połączeniu z retinolem to prosta droga do podrażnienia. Jeśli planujesz coś takiego, powiedz kosmetyczce lub lekarzowi, że stosujesz retinoidy – zwykle zaleca się kilkudniową przerwę przed zabiegiem.

Najważniejsza zasada brzmi: wolno i regularnie. Lepiej przez trzy miesiące stosować łagodny retinol dwa razy w tygodniu niż przez dwa tygodnie codziennie mocny, a potem porzucić go z podrażnioną skórą.

Mity o tym, dla kogo jest

„To składnik tylko dla dojrzałej skóry”

Retinoidy kojarzą się ze zmarszczkami, ale dermatolodzy od dawna stosują je też w leczeniu trądziku, bo zmniejszają liczbę zaskórników i regulują łojotok. Kosmetyczny retinol może więc pomóc także dwudziestolatce ze skórą skłonną do niedoskonałości. Przy nasilonym trądziku lepiej jednak nie leczyć się na własną rękę, tylko pójść do dermatologa – leki z grupy retinoidów na receptę działają znacznie silniej niż kosmetyki.

„Przy wrażliwej skórze nie ma szans”

Szanse są, tylko droga jest wolniejsza. Przy skórze wrażliwej sprawdza się tak zwana metoda kanapkowa: cienka warstwa kremu, na nią retinol, a na wierzch znów krem. Pomaga też nakładanie produktu na zupełnie suchą skórę, odpuszczanie okolic oczu i kącików ust oraz zaczynanie od jednego wieczoru w tygodniu. Dla części osób dobrym kompromisem są łagodniejsze pochodne, na przykład estry retinolu.

Jest jednak grupa, dla której retinol nie będzie dobrym wyborem: osoby z atopowym zapaleniem skóry w fazie zaostrzenia, z aktywnym trądzikiem różowatym czy z podrażnioną, uszkodzoną skórą. Najpierw trzeba wyciszyć stan zapalny, a o włączeniu retinoidów warto porozmawiać z dermatologiem.

Ciąża, karmienie i roślinne „zamienniki”

Retinoidy przyjmowane doustnie są w ciąży przeciwwskazane, bo mogą uszkadzać płód. Przy kosmetykach z retinolem ryzyko jest uważane za bardzo małe, ale ze względu na brak badań na kobietach w ciąży większość lekarzy zaleca, by na czas ciąży i planowania jej odstawić wszystkie retinoidy, także te w kremach. Przy karmieniu piersią zalecenia są mniej jednoznaczne, dlatego najlepiej zapytać lekarza prowadzącego.

Na fali tych zaleceń popularność zdobył bakuchiol – składnik roślinny, często reklamowany jako „naturalny retinol”. To nie jest ta sama substancja i nie działa w ten sam sposób, choć w niewielkich badaniach dawał zbliżone efekty w wygładzaniu skóry przy mniejszej liczbie podrażnień. Może być ciekawą alternatywą, ale warto pamiętać, że ilość dowodów na jego działanie jest dużo mniejsza niż w przypadku retinoidów, które bada się od dziesięcioleci.

Ostatnia rzecz, o której wiele osób zapomina. Retinol nie jest obowiązkowym etapem pielęgnacji. Jeśli twoja skóra dobrze się czuje przy prostej rutynie z łagodnym myciem, kremem i filtrem, nie musisz na siłę dodawać do niej składników aktywnych. Najlepszy kosmetyk to ten, który twoja skóra toleruje i który stosujesz regularnie. Jeśli jednak zdecydujesz się spróbować, zacznij powoli, obserwuj reakcje i nie zapominaj o filtrze. Przy niepokojących objawach, takich jak silne pieczenie, obrzęk czy wysypka, odstaw produkt i skonsultuj się z dermatologiem.

Powiązane artykuły

Zostaw komentarz