Strona główna » Płaszcz na lata. Fason, skład i kolor, czyli na co patrzeć, zanim zapłacisz

Płaszcz na lata. Fason, skład i kolor, czyli na co patrzeć, zanim zapłacisz

Autor: Julia Ostrowska
Kobieta przymierza długi wełniany płaszcz w kolorze camel przed lustrem w sklepie

Dobry płaszcz to jedyna rzecz w jesiennej szafie, na którą naprawdę warto wydać więcej – bo nosi się go codziennie przez pół roku, a przy odrobinie szczęścia przez wiele sezonów.

Od czego zacząć poszukiwania

Zanim wejdziesz do sklepu, zadaj sobie trzy pytania. Do czego będziesz go nosić najczęściej – do biura, do samochodu, na długie spacery z psem? Co zwykle masz pod spodem – cienki golf czy gruby sweter? I czy ma to być płaszcz na jesień, czy na całą polską zimę, z mrozami i wiatrem na przystanku?

Od odpowiedzi zależy niemal wszystko: długość, materiał, fason, a nawet kolor. Płaszcz, w którym świetnie wygląda się w drodze z parkingu do biura, może okazać się zupełnie niepraktyczny dla kogoś, kto codziennie jeździ komunikacją miejską i chodzi pieszo kilka kilometrów. Warto być ze sobą szczerym, zanim zakochamy się w czymś na wieszaku.

Druga sprawa to budżet. Dobry płaszcz z przewagą wełny rzadko jest tani, ale jeśli policzyć koszt jednego założenia, wypada zaskakująco korzystnie. Płaszcz za kilkaset złotych noszony przez pięć sezonów, po kilkadziesiąt razy w każdym, kosztuje w przeliczeniu niewiele więcej niż kawa na mieście. Ten za połowę tej kwoty, który po jednym sezonie zmechaci się i wyciągnie, wychodzi w praktyce drożej. Nie znaczy to, że trzeba od razu sięgać po najdroższe marki – często najlepszy stosunek jakości do ceny mają płaszcze z porządnej wełny od mniej znanych producentów, także polskich, którzy szyją w kraju i nie dopłacają do reklamy. Najlepiej ustalić z góry górną granicę wydatku i szukać w jej obrębie najlepszego składu i wykończenia, zamiast kierować się samym logo.

Materiał: skład na metce mówi więcej niż cena

To pierwsza rzecz, którą warto sprawdzić, jeszcze zanim przymierzysz płaszcz. Najcieplejsze i najtrwalsze są płaszcze z wełny lub z jej dużą domieszką. Wełna dobrze izoluje, oddycha, nie zatrzymuje zapachów tak jak syntetyki i przy dobrej pielęgnacji wygląda porządnie przez lata. Kaszmir i alpaka są jeszcze miększe i lżejsze, ale też droższe i delikatniejsze.

Sam rodzaj tkaniny też ma znaczenie. Wełna gotowana, gęsta i lekko filcowana, dobrze chroni przed wiatrem i nie strzępi się na brzegach, dlatego płaszcze z niej często mają surowo cięte wykończenia. Tweed, szorstki i wzorzysty, jest niezwykle trwały i wygląda coraz lepiej z wiekiem. Gładkie sukna wełniane, tak zwane melton czy flausz, to klasyka płaszczy biurowych: eleganckie, ciepłe i odporne na mechacenie, jeśli są dobrej jakości.

W sklepach łatwo trafić na płaszcze „wełniane”, w których wełny jest dwadzieścia czy trzydzieści procent, a resztę stanowią poliester, akryl lub wiskoza. Taka mieszanka może ładnie wyglądać na wieszaku, ale zwykle gorzej grzeje, szybciej się mechaci i traci kształt. Nie znaczy to, że domieszka syntetyków jest zła – kilka czy kilkanaście procent poliamidu zwiększa wytrzymałość tkaniny. Problem zaczyna się wtedy, gdy wełna jest tylko dodatkiem. Im wyższy udział wełny w składzie, tym zwykle cieplejszy i trwalszy płaszcz – przy płaszczu na zimę dobrze, jeśli stanowi ona większość tkaniny.

Zwróć też uwagę na podszewkę. Płaszcz z podszewką łatwiej się zakłada na sweter, lepiej się układa i jest cieplejszy. Wiskozowa lub kupro podszewka jest przyjemniejsza i bardziej przewiewna niż poliestrowa, która lubi się elektryzować.

Dotknij też tkaniny. Dobra wełna jest sprężysta – gdy ją zgnieciesz w dłoni i puścisz, szybko wraca do formy. Jeśli zostają na niej zagniecenia albo po potarciu pojawiają się drobne kuleczki, możesz się spodziewać, że po jednym sezonie płaszcz nie będzie już wyglądał jak nowy.

Palce dotykają grubej, szarej wełnianej tkaniny płaszcza z widoczną podszewką i guzikiem
Dobra wełna jest sprężysta – po zgnieceniu szybko wraca do formy.

Fasony, które nie wychodzą z mody

Moda co sezon proponuje nowe długości i proporcje, ale kilka fasonów od dekad wraca niezmiennie. Jeśli kupujesz płaszcz na lata, właśnie spośród nich warto wybierać.

Prosty płaszcz jednorzędowy o klasycznym kroju, czasem nazywany chesterfieldem, to najbardziej uniwersalna opcja: pasuje do spodni, sukienek, dżinsów i garnituru. Płaszcz dwurzędowy jest nieco bardziej formalny i optycznie poszerza górę sylwetki, co jednym pomaga, innym nie. Płaszcz szlafrokowy, wiązany paskiem, podkreśla talię i jest wygodny, choć bez zapięcia może być mniej ciepły w wietrzne dni. Fason kokonowy i oversize, zaokrąglone i luźne, wyglądają nowocześnie i mieszczą pod spodem nawet gruby sweter.

Najbezpieczniejsze długości to do kolan i nieco za kolano. Bardzo długie płaszcze, sięgające kostek, wyglądają efektownie, ale są mniej praktyczne w komunikacji miejskiej i na błotnistych chodnikach, a u niższych osób łatwo mogą przytłoczyć sylwetkę.

Warto znać też kilka fasonów pośrednich. Ocieplany trencz z wypinaną podpinką to dobre rozwiązanie dla kogoś, kto chce jednym zakupem załatwić wiosnę, jesień i łagodniejszą zimę. Kurtkopłaszcz, czyli krótszy, sportowy płaszcz, często z kapturem, sprawdzi się u osób, które dużo chodzą pieszo albo jeżdżą rowerem. A płaszcz z kapturem w ogóle to niedoceniany wybór na polską pogodę, gdy wiatr wywija parasol na drugą stronę.

Płaszcz czy kurtka puchowa?

To pytanie zadaje sobie co jesień wiele z nas. Kurtka puchowa jest lżejsza i przy dużych mrozach zwykle cieplejsza, a do tego łatwiejsza w praniu i bardziej odporna na deszcz. Płaszcz wygląda za to bardziej elegancko, lepiej pasuje do biurowych stylizacji, sukienek i spódnic, i przy temperaturach w okolicach zera, typowych dla polskiej jesieni i dużej części zimy, w zupełności wystarcza, jeśli jest z dobrej wełny i ma pod spodem ciepłą warstwę. W praktyce najwygodniej mieć jedno i drugie: płaszcz na co dzień, do pracy i na wyjścia, a puchówkę na największe mrozy, wyjazdy w góry i dni, kiedy spędzasz dużo czasu na dworze.

Jeśli możesz mieć tylko jedno okrycie, zastanów się, ile czasu realnie spędzasz na zewnątrz. Do samochodu i biura wystarczy płaszcz. Do długich spacerów z dzieckiem czy psem przy minus dziesięciu – raczej nie.

Sylwetka i wzrost – kilka sprawdzonych wskazówek

Nie ma płaszcza zakazanego dla jakiejkolwiek sylwetki, ale są fasony, które w danym przypadku sprawdzają się lepiej. Jeśli masz wyraźną talię i proporcjonalne ramiona i biodra, świetnie wyglądać będziesz w płaszczu szlafrokowym albo dopasowanym, z paskiem. Przy szerszych biodrach i węższej górze dobrze sprawdzają się fasony lekko rozszerzane ku dołowi oraz płaszcze z wyrazistymi klapami, które dodają optycznie szerokości ramionom. Przy szerokich ramionach lepsze będą proste kroje z łagodną linią barków, bez epoletów i dużych naszywanych kieszeni na piersi.

Gdy figura jest raczej prosta, bez wyraźnie zaznaczonej talii, warto szukać płaszczy, które ją budują – z paskiem, przeszyciami albo lekko taliowanych. Przy pełniejszym brzuchu wygodniej i lepiej wyglądają z kolei płaszcze proste, jednorzędowe, o długości za kolano, które tworzą jedną, wydłużającą linię.

Wzrost ma znaczenie przede wszystkim przy długości. Niższym kobietom zwykle lepiej służą płaszcze do kolan lub tuż nad kolano, w jednolitym kolorze, bez dużych wzorów. Wysokie mogą pozwolić sobie na długie modele i mocniejszy oversize.

Zwróć też uwagę na to, co zwykle nosisz pod spodem. Jeśli często chodzisz w sukienkach i spódnicach midi, płaszcz powinien być od nich dłuższy albo wyraźnie krótszy – wystająca spod płaszcza kilkucentymetrowa falbanka rzadko wygląda dobrze. Przy długich swetrach i tunikach sprawdź, czy płaszcz nie zrobi się w biodrach zbyt ciasny. Takie drobiazgi łatwo przeoczyć w przymierzalni, a potem przeszkadzają przez cały sezon.

To tylko wskazówki. Ostatecznie liczy się to, czy w płaszczu czujesz się dobrze.

Pięć damskich płaszczy w różnych fasonach i neutralnych kolorach na wieszaku przy białej ścianie
Jednorzędowy, dwurzędowy, szlafrokowy, kokonowy czy trencz – każdy fason inaczej układa się na sylwetce.

Kolor na lata

Płaszcz to inwestycja, więc kolor powinien pasować do większości rzeczy w twojej szafie. Najbardziej uniwersalne są camel, beż, szarość, granat i czerń. Camel i beż ocieplają cerę i pięknie wyglądają z jesiennymi brązami i bielą, granat jest bardziej elegancki niż czerń i mniej surowy na co dzień, a szary łatwo zestawić zarówno z ciepłymi, jak i chłodnymi kolorami. Czarny płaszcz jest bezpieczny, ale łatwiej widać na nim kurz i sierść zwierząt.

Jeśli masz już płaszcz w neutralnym kolorze, drugi możesz kupić odważniej: w butelkowej zieleni, burgundzie, czekoladowym brązie albo w kratę. Taki płaszcz robi całą stylizację, nawet gdy pod spodem masz najprostsze dżinsy i sweter.

Przy wyborze odcienia pomaga prosty test przy lustrze, najlepiej przy świetle dziennym. Przyłóż płaszcz do twarzy bez makijażu i zobacz, co się dzieje z cerą. Jeśli wygląda świeżo, a cienie pod oczami są mniej widoczne, kolor ci służy. Jeśli twarz robi się szara, zmęczona albo zaczerwieniona, lepiej poszukać innego odcienia. Osobom o ciepłym typie urody, ze złotawą skórą i ciepłym kolorem włosów, zwykle lepiej w camelu, czekoladzie, oliwkowej zieleni czy rdzy. Przy chłodnym typie, z różowawą cerą i popielatymi włosami, lepiej sprawdzają się granat, grafit, szarość i chłodne odcienie bordo. Płaszcz nosi się tuż przy twarzy, więc ten szczegół ma większe znaczenie niż przy spodniach czy butach.

Test w przymierzalni

Przymierzaj płaszcz zawsze na tym, co zwykle nosisz pod spodem w chłodne dni – w grubym swetrze, a nie w cienkiej bluzce. Potem zrób kilka prostych prób:

  • unieś ręce do przodu, jak przy trzymaniu kierownicy, i sprawdź, czy płaszcz nie ciągnie na plecach,
  • sprawdź, czy szew ramion kończy się na linii twoich ramion (chyba że to fason oversize, gdzie ma być obniżony),
  • zobacz, czy rękawy sięgają mniej więcej do nasady kciuka, gdy ręce są opuszczone,
  • zapnij wszystkie guziki i usiądź – płaszcz nie powinien się rozchylać ani mocno marszczyć,
  • obejrzyj szwy, guziki i podszewkę od środka, bo to tam najszybciej widać jakość wykonania.

Jeśli płaszcz pasuje w ramionach, a jest za długi albo ma za długie rękawy, nie rezygnuj od razu. Krawcowa skróci rękawy czy dół za niewielką część ceny dobrego płaszcza. Za to płaszcza, który jest za wąski w ramionach, praktycznie nie da się poprawić.

Najlepszy moment na zakup? Największy wybór rozmiarów i fasonów jest na początku sezonu, we wrześniu i październiku. Najniższe ceny – na wyprzedażach po świętach. Jeśli wiesz dokładnie, czego szukasz, i masz w szafie płaszcz, który jeszcze wytrzyma jedną zimę, styczniowe przeceny potrafią być bardzo opłacalne.

Żeby wyglądał dobrze także za pięć lat

Wełniany płaszcz nie potrzebuje częstego prania, a już na pewno nie w pralce, chyba że producent wyraźnie na to pozwala. Po sezonie oddaj go do pralni chemicznej, a na co dzień czyść miękką szczotką do ubrań, ruchem z góry na dół, i wietrz na wieszaku. Drobne zagniecenia i ślady po pasie bezpieczeństwa w samochodzie zwykle znikają po delikatnym potraktowaniu parą.

Przechowuj go na szerokim, profilowanym wieszaku, który nie odkształci ramion, a latem w przewiewnym pokrowcu, z woreczkiem lawendy lub kawałkiem drewna cedrowego przeciw molom. Zmechacenia, które pojawiają się zwłaszcza pod pachami i na wysokości torby, usuniesz golarką do ubrań.

Przed sezonem sprawdź guziki. W gotowych płaszczach bywają przyszyte dość luźno, a zgubiony guzik trudno potem dopasować. Kilka dodatkowych przeszyć mocną nicią zajmie kwadrans, a zapasowy guzik, często doszyty do metki, warto od razu schować w bezpiecznym miejscu.

I jeszcze jedna rada: jeśli budżet nie pozwala na nowy płaszcz z dobrej wełny, rozejrzyj się w sklepach z odzieżą używaną i w serwisach z drugą ręką. Klasyczne wełniane płaszcze sprzed kilku sezonów często trafiają tam w świetnym stanie, za ułamek ceny. Taki zakup jest dobry i dla portfela, i dla środowiska.

Powiązane artykuły

Zostaw komentarz