Strona główna » Makijaż na jesień. 7 zmian, które odświeżają twarz, gdy znika letnia opalenizna

Makijaż na jesień. 7 zmian, które odświeżają twarz, gdy znika letnia opalenizna

Autor: Natalia Wróblewska
Kobieta w jesiennym makijażu z brązowym cieniem na powiekach, rozświetloną cerą i burgundową pomadką

Letnia opalenizna znika szybciej, niż byśmy chciały, a makijaż, który w sierpniu wyglądał świeżo, we wrześniu nagle robi się za ciemny, za suchy i jakby nie na miejscu.

1. Sprawdź odcień podkładu jeszcze raz

To najczęstszy jesienny problem i zarazem najłatwiejszy do zauważenia. Podkład dobrany w lipcu do muśniętej słońcem skóry we wrześniu czy październiku zaczyna odcinać się od szyi, tworzy wyraźną granicę na linii żuchwy i nadaje twarzy pomarańczowy albo szarawy odcień. Nie dzieje się tak z dnia na dzień, dlatego łatwo to przeoczyć. Opalenizna blednie stopniowo, a my nakładamy ten sam produkt i przyzwyczajamy się do widoku w lustrze. Dopiero zdjęcie zrobione w dziennym świetle albo przypadkowe spojrzenie w lusterko w samochodzie pokazuje, że coś jest nie tak.

Odcień najlepiej sprawdzać w naturalnym świetle, przy oknie, a nie pod żółtą lampą w łazience. Nałóż odrobinę podkładu na linię żuchwy, tak by obejmowała kawałek policzka i szyi. Właściwy kolor po prostu znika w skórze. Jeśli widzisz plamę, odcień jest za ciemny albo ma niewłaściwy ton – za ciepły lub za chłodny. W okresie przejściowym dobrze sprawdza się mieszanie: kilka kropli jaśniejszego podkładu z letnim produktem pozwala płynnie przejść do jesiennego koloru bez kupowania od razu nowej butelki.

Zwróć też uwagę na bronzer. Ten, który latem tylko podkreślał opaleniznę, na jaśniejszej skórze może wyglądać jak brudna smuga. Jesienią lepiej użyć go mniej albo wybrać nieco jaśniejszy odcień.

Przy zmianie odcienia warto też przyjrzeć się samej formule. Latem wiele z nas sięga po lekkie fluidy i kremy koloryzujące, które dają cienką warstwę i pozwalają skórze „oddychać” w upale. Jesienią, gdy opalenizna przestaje maskować drobne przebarwienia i zaczerwienienia, część osób potrzebuje odrobinę lepszego krycia. Nie musi to oznaczać ciężkiego, matowego podkładu. Często wystarczy nałożyć lekką formułę cienko na całą twarz, a w miejscach wymagających korekty, na przykład wokół nosa czy na brodzie, dołożyć drugą, punktową warstwę. Taki makijaż wygląda naturalnie, a jednocześnie wyrównuje koloryt, który po lecie bywa nierówny. Jeśli skóra jest przesuszona, wybieraj podkłady o satynowym lub promiennym wykończeniu zamiast całkowicie matowych.

2. Makijaż zaczyna się od nawilżenia

Po lecie skóra często jest odwodniona – słońce, klimatyzacja, słona i chlorowana woda zrobiły swoje. Kiedy dochodzi do tego chłód na zewnątrz i ogrzewanie w pomieszczeniach, nawet cera, która latem się świeciła, może zacząć się łuszczyć przy nosie czy na brodzie. Podkład nałożony na przesuszoną skórę wchodzi w suche skórki, podkreśla drobne linie i po kilku godzinach wygląda jak maska. Żaden podkład nie wygląda dobrze na odwodnionej skórze, dlatego jesienny makijaż warto zacząć od pielęgnacji.

Rano nałóż krem nawilżający dopasowany do typu cery i odczekaj kilka minut, aż się wchłonie, zanim sięgniesz po podkład. Jeśli skóra jest bardzo sucha, pomocne bywa serum nawilżające pod krem albo kilka kropli olejku zmieszanych z podkładem. Nie zapominaj też o filtrze przeciwsłonecznym – słońce jesienią jest słabsze, ale promieniowanie UVA dociera do skóry przez cały rok, także w pochmurne dni. Dobrze sprawdza się też delikatny peeling enzymatyczny raz w tygodniu, który usuwa suche skórki i sprawia, że podkład lepiej się rozprowadza. Przed nałożeniem pomadki pomoże balsam do ust nałożony kilka minut wcześniej – szczególnie przy ciemnych kolorach, które bezlitośnie podkreślają każde łuszczenie. Więcej o tym, jak zmienić pielęgnację, gdy przychodzą chłody, przeczytasz w naszym tekście o pielęgnacji skóry jesienią i zimą.

Kobieta wklepuje krem nawilżający w policzek przed nałożeniem makijażu
Kilka minut na wchłonięcie kremu sprawia, że podkład nie wchodzi w suche skórki.

3. Kremowe formuły zamiast pudrowych

Latem matowe wykończenie i sypki puder bywają wybawieniem. Jesienią przy suchej czy normalnej cerze warto część pudrowych produktów zamienić na kremowe. Róż w kremie, kremowy rozświetlacz czy cienie do powiek w formie kremowej łączą się ze skórą, zamiast osiadać na jej powierzchni, i dają efekt zdrowej, naturalnie wyglądającej cery. Można je nakładać palcami, co jest szybkie i daje bardzo naturalny efekt, bo ciepło dłoni pomaga produktowi stopić się ze skórą.

Puder nie musi znikać z kosmetyczki. Wystarczy używać go oszczędniej, tylko tam, gdzie skóra się świeci – zwykle w strefie T – i nakładać cienko, dużym puszystym pędzlem. Jeśli masz cerę tłustą lub mieszaną, możesz zostać przy lżejszych, matujących formułach, ale nawet wtedy warto zrezygnować z grubej warstwy pudru na policzkach.

Kremowe kosmetyki mają jeszcze jedną zaletę: dobrze znoszą chłodne, wilgotne powietrze i ogrzewanie, przy którym produkty sypkie potrafią wyglądać płasko i „pyliście”. Warto tylko pamiętać o kolejności. Produkty kremowe nakłada się na podkład, zanim sięgniesz po puder – jeśli spróbujesz położyć kremowy róż na przypudrowaną skórę, zacznie się rolować i tworzyć plamy. Jeżeli chcesz, żeby makijaż był trwalszy, możesz na kremowy róż nałożyć cieniutką warstwę różu w kamieniu w podobnym odcieniu. Taka „podwójna” warstwa trzyma się dłużej, a wciąż wygląda świeżo.

4. Postaw na jesienne kolory

Jesień to najlepsza pora roku na ciepłe, nasycone barwy. Na powiekach świetnie sprawdzają się brązy w różnych odcieniach – od karmelowego po głęboką czekoladę – a także oliwkowe zielenie, miedź i śliwka. Nie trzeba robić skomplikowanego makijażu. Jeden kremowy cień w odcieniu brązu rozprowadzony palcem na całej ruchomej powiece wygląda elegancko i nowocześnie, a ciemniejsza kredka w kolorze śliwki czy brązu zamiast czarnej łagodniej podkreśla oko.

Na ustach jesień pozwala sięgnąć po kolory, które latem wydawały się zbyt ciężkie. Burgund, wiśnia, śliwka, ceglasta czerwień czy ciepły nude z brązową nutą pięknie współgrają z płaszczami w kolorze wielbłądzim, butelkową zielenią i swetrami w ciepłych odcieniach. Jeśli ciemna pomadka cię onieśmiela, nałóż ją palcem i delikatnie wklep w usta – kolor będzie bardziej przejrzysty i swobodny. Przy mocnym kolorze na ustach resztę makijażu warto zostawić lekką, a przy wyrazistych oczach postawić na neutralne usta.

Przy ciemnych pomadkach precyzja ma większe znaczenie niż przy jasnych. Konturówka w odcieniu pomadki albo zbliżonym do naturalnego koloru ust pomaga utrzymać kształt i zapobiega rozmazywaniu się koloru w drobne zmarszczki wokół warg. Jeśli wolisz efekt bardziej swobodny, pomiń konturówkę i odciśnij usta w chusteczkę. Nadmiar zniknie, a kolor zostanie na dłużej.

Kolor to najprostszy sposób, żeby makijaż od razu wyglądał „jesiennie”.

Pomadki w odcieniach burgundu, śliwki i ceglastej czerwieni oraz cienie w brązach na lnianym tle z jesiennymi liśćmi
Burgund, śliwka, miedź i brązy – kolory, które jesienią wyglądają najbardziej naturalnie.

5. Korektor tam, gdzie go naprawdę trzeba

Krótsze dni, mniej słońca i często więcej zmęczenia sprawiają, że cienie pod oczami stają się jesienią bardziej widoczne. Nie oznacza to jednak, że trzeba nakładać grubą warstwę korektora pod całym okiem. Mniej produktu, nałożonego tylko tam, gdzie jest potrzebny, daje lepszy efekt niż gruba warstwa wszędzie. Zwykle wystarczy odrobina w wewnętrznym kąciku oka, przy nosie, gdzie cień jest najciemniejszy, wklepana opuszką palca.

Korektor pod oczy powinien być o pół tonu, najwyżej o ton jaśniejszy od podkładu. Zbyt jasny tworzy efekt odwróconej pandy, szczególnie po zniknięciu opalenizny, gdy kontrast jest bardziej widoczny. Przy silnych, sinych cieniach pomaga cienka warstwa korektora o brzoskwiniowym odcieniu, który neutralizuje fioletowy ton skóry. Do tego kremowa, nawilżająca formuła będzie lepsza niż mocno kryjąca i wysuszająca – skóra pod oczami jest cienka i jesienią szczególnie łatwo się przesusza.

Zanim nałożysz korektor, wklep pod oczy odrobinę kremu pod oczy i daj mu chwilę na wchłonięcie. Korektor rozprowadzaj wklepując, a nie rozcierając, bo tarcie przesuwa produkt i podrażnia delikatną skórę. Jeśli korektor ma tendencję do zbierania się w załamaniach, utrwal go minimalną ilością pudru nałożoną małym pędzelkiem tylko tam, gdzie się waży, a nie na całym obszarze pod okiem.

6. Rozświetlenie bez brokatu

Bez letniej opalenizny twarz łatwo wygląda płasko i szaro, zwłaszcza w pochmurne dni. Rozwiązaniem jest delikatne rozświetlenie, ale takie, które imituje zdrową, wypoczętą skórę, a nie lśniącą kulę dyskotekową. Wybieraj rozświetlacze o subtelnym, satynowym wykończeniu, bez widocznych drobinek brokatu, które w dziennym świetle mogą wyglądać sztucznie i podkreślać pory. Duże, połyskujące drobinki sprawdzają się w wieczornym makijażu na imprezę, ale w biurze, w zimnym świetle jarzeniówek, potrafią wyglądać jak przypadkowo rozsypany brokat. Jesienny blask ma przypominać skórę po dobrze przespanej nocy i spacerze na świeżym powietrzu, a nie efekt sceniczny.

Nakładaj je oszczędnie na szczyty kości policzkowych, łuk kupidyna, środek nosa i pod łukiem brwiowym. Można też wymieszać kroplę płynnego rozświetlacza z podkładem albo kremem i nałożyć na całą twarz – skóra nabierze zdrowego blasku, ale bez efektu tafli. Taki zabieg szczególnie dobrze sprawdza się przy kremowym różu w ciepłym, brzoskwiniowym lub morelowym odcieniu, który ociepla bladą jesienną cerę.

7. Brwi – ostatni szlif

Latem brwi często jaśnieją od słońca, a jesienią mogą wydawać się rzadsze i mniej wyraziste. Dobrze podkreślone potrafią jednak zrobić dla twarzy więcej niż kilka warstw kosmetyków. Jesień to dobry moment, żeby przyjrzeć się ich kształtowi i kolorowi. Jeśli latem używałaś jaśniejszej kredki lub cienia, możesz teraz sięgnąć po odcień o ton ciemniejszy, dopasowany do naturalnego koloru włosów.

Najbardziej naturalny efekt daje wypełnienie brwi delikatnymi, krótkimi kreskami, które imitują włoski, i wyczesanie ich szczoteczką ku górze. Bezbarwny lub lekko koloryzujący żel utrwali kształt na cały dzień, nawet przy wietrze i deszczu. Unikaj ostrych, wyraźnie odrysowanych konturów – jesienny makijaż ma być ciepły i miękki, a nie graficzny. Dobrze podkreślone brwi porządkują twarz i sprawiają, że nawet najprostszy makijaż wygląda na przemyślany.

Wszystkie te zmiany nie wymagają wymiany całej kosmetyczki. Często wystarczy jaśniejszy podkład, dobry krem, jeden kremowy róż i pomadka w kolorze wina, żeby twarz znów wyglądała świeżo – mimo że lato już dawno minęło.

Powiązane artykuły

Zostaw komentarz