Strona główna » Blurred brown. Rozmyty brąz, który w tym sezonie zastępuje blond

Blurred brown. Rozmyty brąz, który w tym sezonie zastępuje blond

Autor: Karolina Sowińska
Kobieta z długimi, falowanymi włosami w miękkim, wielotonowym odcieniu brązu, z jaśniejszymi pasmami przy twarzy

Po kilku sezonach chłodnych blondów i platyny coraz więcej kobiet wychodzi od fryzjera z brązem. Nie płaskim i ciemnym, ale miękkim, rozmytym, jakby lekko przydymionym. Ten kolor ma już swoją nazwę: blurred brown.

Nazwa dobrze oddaje istotę trendu. „Blurred” to po angielsku rozmyty, nieostry. Chodzi o brąz bez wyraźnych granic między pasemkami, bez kontrastów i bez efektu farby nałożonej jednym kolorem od nasady po końce. Z daleka wygląda jak naturalny, ciepły kasztan. Z bliska widać, że to kilka sąsiednich odcieni, które płynnie się przenikają.

Brąz, który nie wygląda jak farba

Klasyczne farbowanie na jeden brązowy kolor ma swoje wady, które zna każda, która kiedyś go próbowała. Włosy wyglądają ciężko, zwłaszcza przy jasnej cerze, kolor szybko matowieje, a odrost widać już po kilku tygodniach. Blurred brown idzie w przeciwną stronę. Kolorysta łączy dwa lub trzy bliskie sobie odcienie, na przykład czekoladę z orzechem czy karmel z kawą z mlekiem, i rozprowadza je tak, by nigdzie nie było widać wyraźnej linii.

Efekt przypomina włosy, które naturalnie są brązowe, ale trochę przejaśniło je słońce. Przy twarzy kolor bywa odrobinę jaśniejszy, w głębi ciemniejszy, a końcówki mogą być delikatnie cieplejsze. Wszystko jest jednak stonowane i spójne. Ten kolor ma wyglądać na „twój”, a nie na zrobiony.

Ważna jest tu technika. Zamiast folii i wyraźnie odciętych pasemek kolorystki sięgają często po metody, w których farbę nakłada się ręcznie, cieńszymi warstwami, albo łączą kilka odcieni na mokro, tak by się ze sobą zlały. Bywa też, że po farbowaniu nakłada się jeszcze toner, który „spina” wszystkie tony w jedną całość i nadaje im połysk. Dla klientki szczegóły techniczne nie są najważniejsze, ale dobrze wiedzieć, że ten efekt wymaga więcej pracy niż zwykłe farbowanie na jeden kolor, co zwykle odbija się na czasie wizyty i cenie.

Dlaczego właśnie teraz

Moda na włosy od kilku sezonów wyraźnie skręca w stronę naturalności i mniejszego wysiłku. Coraz częściej mówi się o kolorach, które dobrze się starzeją, czyli nie wymagają wizyty w salonie co cztery tygodnie. Blurred brown świetnie się w to wpisuje. Odrost na tle rozmytego brązu jest znacznie mniej widoczny niż przy jednolitym kolorze czy kontrastowym balejażu.

Jest też drugi powód: zmęczenie bardzo jasnymi blondami. Utrzymanie chłodnej platyny to regularne rozjaśnianie, tonowanie, walka z żółtymi refleksami i włosy, które po kilku sezonach potrafią być suche i łamliwe. Wiele kobiet, które przez lata były blondynkami, decyduje się na powrót do ciemniejszej bazy, a miękki brąz jest dla nich najłagodniejszą drogą.

Nie bez znaczenia jest też jesień. Ciepłe, głębokie brązy pasują do swetrów w kolorze karmelu, płaszczy w kolorze wielbłądziej sierści i makijażu w odcieniach brązu, które wracają co roku, gdy robi się chłodniej.

Komu pasuje najbardziej

Dobra wiadomość jest taka, że brąz w tej rozmytej wersji pasuje bardzo wielu osobom, bo kolorysta może dopasować temperaturę odcieni do karnacji. Przy ciepłej cerze, z oliwkowym lub złotawym podtonem, dobrze wyglądają odcienie karmelowe, miodowe i kasztanowe. Przy chłodnej, porcelanowej czy różowawej lepiej sprawdzają się brązy bardziej neutralne, w stronę kawy z mlekiem, orzecha laskowego czy przydymionej czekolady.

Najlepiej wygląda na włosach, które naturalnie mają ciemnoblond lub jasnobrązową bazę, bo wtedy kolor buduje się na tym, co już jest, a odrost wtapia się bez śladu. Nie znaczy to jednak, że brunetki i blondynki są wykluczone – po prostu droga do efektu jest u nich trochę inna.

Kolor szczególnie dobrze wygląda w ruchu i na fryzurach z warstwami: w długim bobie, w lekkich falach, w cięciach, w których włosy układają się miękko i odbijają światło.

Przy zmianie koloru z jasnego na brąz warto pomyśleć też o brwiach i makijażu. Bardzo jasne brwi przy ciemniejszych włosach mogą nagle wyglądać na niewidoczne, więc często wystarczy przyciemnić je o ton, kredką lub żelem. Ciepłe brązy lubią też makijaż w podobnej tonacji: brązowe cienie, karmelowy róż czy pomadki w kolorze cegły i karmelu. Nie trzeba niczego zmieniać od razu, ale dobrze dać sobie kilka dni na przyzwyczajenie się do nowego odbicia w lustrze.

Z blondu do brązu bez rewolucji

Jeśli od lat jesteś blondynką, przejście na brąz w jednej wizycie bywa szokiem, i to nie tylko dla ciebie. Kolorystki często proponują stopniowe przyciemnianie, rozłożone na dwie albo trzy wizyty. Najpierw do jasnych włosów wprowadza się ciemniejsze pasma i cieplejsze refleksy, potem z każdą wizytą przewagę zyskuje brąz.

Trzeba też wiedzieć o jednej technicznej rzeczy. Rozjaśnione włosy są pozbawione części pigmentu, dlatego ciemny kolor nałożony bezpośrednio na blond może wyjść zielonkawo albo szaro i szybko się wypłukać. Fryzjer zwykle najpierw „uzupełnia” brakujące ciepłe tony, a dopiero potem nakłada docelowy odcień.

To nie jest moment na eksperymenty z farbą z drogerii.

Kolorystka w rękawiczkach nakłada pędzlem brązową farbę na pasma włosów klientki w jasnym salonie
Przejście z blondu do brązu najlepiej rozłożyć na kilka wizyt u kolorystki.

A jeśli jesteś naturalną brunetką

Przy bardzo ciemnych włosach blurred brown polega raczej na delikatnym rozjaśnieniu niż przyciemnianiu. Kolorysta dodaje kilka cieplejszych, jaśniejszych odcieni, najczęściej wokół twarzy i w górnych warstwach, tak by kolor stał się lżejszy i bardziej wielowymiarowy. Efekt jest subtelny, ale wyraźnie odświeża twarz i sprawia, że ciemne włosy nie wyglądają już jak jednolita, ciężka masa.

U brunetek ważne jest, by rozjaśnienie nie poszło za daleko. Zbyt jasne pasma na ciemnej bazie dają kontrastowy balejaż, a nie rozmyty brąz.

Pierwsze siwe włosy i miękki brąz

Rozmyty brąz ma jeszcze jedną zaletę, o której rzadziej się mówi: dobrze radzi sobie z pierwszymi siwymi włosami. Jednolita, ciemna farba sprawia, że każdy siwy odrost widać jak na dłoni, bo kontrast między kolorem a białym włosem jest bardzo duży. Przy wielotonowym brązie, w którym są jaśniejsze, karmelowe czy orzechowe pasma, siwizna wtapia się w kolor i odrost jest znacznie mniej widoczny. Dlatego kolorystki często proponują taki kierunek kobietom, które mają już trochę siwych włosów, ale jeszcze nie chcą lub nie są gotowe na pełne przejście na naturalny kolor. Wizyty mogą być wtedy rzadsze, a włosy mniej obciążone farbą.

Jeśli natomiast myślisz o tym, by całkiem przestać farbować, miękki brąz może być etapem przejściowym. Stopniowe rozjaśnianie i rozmywanie koloru ułatwia potem wyrastanie siwizny, o czym piszemy szerzej w tekście o przejściu na siwe włosy.

Co powiedzieć kolorystce

Sama nazwa trendu w salonie może nie wystarczyć, bo każdy rozumie ją trochę inaczej. Najlepiej przynieść dwa, trzy zdjęcia kolorów, które ci się podobają, i jedno takie, którego nie chcesz. Warto powiedzieć wprost, że zależy ci na efekcie naturalnym, bez wyraźnych pasemek i bez kontrastu przy odroście.

Dobra kolorystka zapyta o twoją historię koloru, czyli czym i kiedy farbowałaś włosy w ostatnich latach, bo ma to ogromny wpływ na wynik. Ma znaczenie nawet henna sprzed kilku lat czy domowa farba nałożona „tylko na odrost” – stare warstwy pigmentu potrafią zareagować zupełnie inaczej niż reszta włosów. Oceni też kondycję włosów i powie, ile wizyt realnie potrzeba. Jeśli ktoś obiecuje przejście z platyny do idealnego brązu w godzinę, warto zachować ostrożność.

Pielęgnacja, żeby brąz nie zgasł

Brązy mają opinię kolorów łatwych w utrzymaniu i w dużej mierze słusznie. Mają jednak jednego wroga: matowienie. Ciepłe tony z czasem się wypłukują, a kolor robi się płaski i lekko rudawy. Pomagają szampony i odżywki do włosów farbowanych, mycie w letniej, a nie gorącej wodzie i ograniczenie bardzo częstego mycia.

Najprostszym sposobem na odświeżenie koloru między wizytami jest glossing, czyli zabieg nabłyszczający z delikatnym pigmentem, który wykonuje się w salonie. Nie zmienia on bazy, ale przywraca głębię i połysk. Zwykle trwa krócej niż farbowanie i jest łagodniejszy dla włosów, dlatego dobrze sprawdza się jako odświeżenie co kilka tygodni. Część osób sięga też po odżywki koloryzujące do domowego użytku, choć ich efekt jest krótkotrwały.

Warto też chronić włosy przed wysoką temperaturą. Suszarka i prostownica bez termoochrony przyspieszają blaknięcie, a połysk to w przypadku brązu połowa efektu. O tym, jak dbać o lśniące, gładkie włosy, pisałyśmy przy okazji trendu glass hair.

Zbliżenie lśniących, falowanych brązowych włosów z subtelnymi karmelowymi i czekoladowymi tonami
W przypadku brązu połysk to połowa efektu – dlatego tak ważna jest ochrona przed temperaturą.

Na jak długo

Trudno przewidzieć, jak długo blurred brown utrzyma się w roli koloru sezonu. Trendy we fryzjerstwie zmieniają się szybciej niż kiedyś, a nazwy pojawiają się i znikają w mediach społecznościowych z tygodnia na tydzień. Sam pomysł na naturalny, wielotonowy brąz, który nie wymaga częstych wizyt, wydaje się jednak dość ponadczasowy.

Jeśli od dawna myślisz o zmianie, a nie masz ochoty na kolejne rozjaśnianie, ta jesień może być dobrym momentem, by spróbować. W najgorszym razie dowiesz się, że jednak wolisz blond. W najlepszym – odkryjesz kolor, z którym będzie ci po prostu wygodnie.

Powiązane artykuły

Zostaw komentarz