Strona główna » 7 błędów przy myciu twarzy, które popełniamy niemal codziennie

7 błędów przy myciu twarzy, które popełniamy niemal codziennie

Autor: Natalia Wróblewska
Kobieta z opaską na włosach myje twarz przy umywalce, ochlapując ją wodą z dłoni

Mycie twarzy wydaje się najprostszą czynnością pielęgnacyjną na świecie. Woda, trochę żelu, ręcznik i gotowe. A jednak to właśnie przy tej czynności popełniamy najwięcej błędów, które potrafią zniweczyć efekty nawet najdroższego serum. Przesuszona, ściągnięta, zaczerwieniona albo przeciwnie – coraz bardziej przetłuszczająca się skóra często zaczyna się nie od kremu, tylko od umywalki.

Dermatolodzy często powtarzają, że dobra pielęgnacja zaczyna się od oczyszczania. Nie chodzi jednak o to, by myć twarz jak najmocniej i jak najczęściej, tylko o to, by usunąć zanieczyszczenia, makijaż i filtr, nie niszcząc przy tym naturalnej bariery ochronnej skóry. Poniżej siedem najczęstszych błędów i podpowiedzi, jak je naprawić.

Dlaczego to takie ważne

Na powierzchni skóry znajduje się cienka warstwa, nazywana barierą hydrolipidową. Tworzą ją lipidy, pot, sebum i substancje, które pomagają skórze utrzymać wilgoć i chronią ją przed czynnikami zewnętrznymi. Skóra ma też lekko kwaśny odczyn, który sprzyja równowadze mikroorganizmów żyjących na jej powierzchni. Każde mycie wpływa na tę warstwę. Delikatne usuwa brud, makijaż i nadmiar sebum, pozostawiając barierę w dobrej kondycji. Zbyt agresywne – rozpuszcza zbyt dużo lipidów, zmienia odczyn i sprawia, że skóra traci wodę.

Skutki mogą być różne: uczucie ściągnięcia, łuszczenie, pieczenie po nałożeniu kremu, zaczerwienienia, nadwrażliwość. U części osób skóra reaguje paradoksalnie, produkując więcej sebum, przez co wydaje się, że trzeba ją myć jeszcze mocniej. Tak powstaje błędne koło, które łatwo pomylić z „tłustą cerą”.

Warto też wiedzieć, że skóra twarzy nie jest jednolita. Strefa T, czyli czoło, nos i broda, często jest bardziej przetłuszczona, a policzki suchsze. Dlatego jeden agresywny produkt do całej twarzy bywa złym pomysłem – na policzkach przesusza, a w strefie T i tak nie rozwiązuje problemu błyszczenia. Łagodny środek myjący stosowany regularnie zwykle sprawdza się lepiej niż mocny, używany z nadzieją na szybki efekt. Jeśli skóra mocno się przetłuszcza, lepiej zadbać o odpowiednie nawilżenie i ewentualnie skonsultować się z dermatologiem, niż myć ją coraz mocniej.

Dobra wiadomość jest taka, że większość tych błędów da się szybko naprawić.

Błąd 1: zbyt gorąca woda

Gorąca woda daje przyjemne uczucie odprężenia, zwłaszcza w chłodne dni, ale dla skóry twarzy to jeden z najgorszych pomysłów. Wysoka temperatura rozpuszcza lipidy z powierzchni skóry, nasila przesuszenie i może rozszerzać naczynka, co jest szczególnie niekorzystne przy cerze naczynkowej i skłonnej do zaczerwienień. Zimna woda z kolei słabo usuwa zanieczyszczenia i sebum.

Najlepsza jest woda letnia, o temperaturze zbliżonej do temperatury ciała albo nieco niższej. Warto też uważać pod prysznicem – wiele osób myje twarz pod strumieniem gorącej wody, nie zdając sobie sprawy, że to właśnie jest przyczyną uczucia ściągnięcia po kąpieli. Lepiej umyć twarz osobno przy umywalce albo zmniejszyć temperaturę wody na tę chwilę.

Popularne jest też przekonanie, że ochlapanie twarzy lodowatą wodą na koniec mycia „zamyka pory”. Pory nie mają mięśni, które mogłyby je otwierać i zamykać, więc ani gorąca, ani zimna woda nie zmienia ich wielkości na stałe. Chłodna woda może za to chwilowo zmniejszyć obrzęk i dać przyjemne uczucie odświeżenia, zwłaszcza rano. Jeśli to lubisz – nie ma przeciwwskazań, byle bez skrajności.

Błąd 2: zbyt mocny środek myjący

Mydło w kostce, płyn do kąpieli, żel do ciała czy agresywne żele „głęboko oczyszczające” często zawierają silne detergenty i mają odczyn wyraźnie zasadowy. Po umyciu skóra jest „czysta do skrzypienia”, co wiele osób odbiera jako znak dobrze wykonanej pracy. Tymczasem to uczucie najczęściej oznacza, że usunięto z niej zbyt wiele naturalnych lipidów.

Do twarzy najlepiej wybierać łagodne środki myjące, przeznaczone specjalnie do tej okolicy i dopasowane do typu cery: żele, pianki lub emulsje o łagodnym składzie, często oznaczane jako odpowiednie dla skóry wrażliwej. Przy skórze tłustej i trądzikowej sprawdzają się żele z dodatkiem składników normalizujących, ale także one nie powinny przesuszać. Skóra po umyciu powinna być czysta i komfortowa, a nie ściągnięta. Jeśli przez kilkanaście minut po myciu czujesz, że „trzeba coś nałożyć, bo ciągnie”, środek myjący jest prawdopodobnie zbyt mocny.

Naturalny odczyn skóry jest lekko kwaśny, a klasyczne mydła mają zwykle odczyn wyraźnie zasadowy. Po umyciu zdrowa skóra przywraca swój odczyn w ciągu kilku godzin, ale codzienne, wielokrotne zaburzanie tej równowagi, zwłaszcza przy skórze suchej, atopowej czy wrażliwej, może się odbijać na jej kondycji. Dlatego przy wyborze środka do mycia twarzy warto szukać produktów opisanych jako łagodne, o fizjologicznym odczynie, a mydło w kostce zostawić do mycia rąk.

Błąd 3: szorowanie i zbyt częste mycie

Więcej nie znaczy lepiej. Mycie twarzy kilka razy dziennie, energiczne szorowanie dłońmi, szorstką myjką, szczoteczką czy peelingiem z ostrymi drobinkami może mechanicznie podrażniać skórę i uszkadzać jej barierę. Dotyczy to szczególnie skóry trądzikowej, którą wiele osób próbuje „doczyścić” na siłę, a w efekcie zaostrza stan zapalny.

Dla większości osób wystarczy mycie twarzy dwa razy dziennie: rano i wieczorem. Rano, przy skórze suchej i wrażliwej, czasem wystarczy sama letnia woda albo bardzo łagodna emulsja. Po intensywnym wysiłku czy na siłowni warto umyć twarz dodatkowo, ale delikatnie. Produkt myjący wystarczy rozprowadzić opuszkami palców okrężnymi ruchami przez kilkadziesiąt sekund, a potem dokładnie spłukać. Szczoteczki soniczne i peelingi mechaniczne lepiej traktować jako okazjonalny dodatek niż codzienny rytuał, a przy cerze wrażliwej czy trądzikowej najlepiej skonsultować ich używanie z dermatologiem.

Jeśli korzystasz z myjek, gąbek czy szczoteczek, pamiętaj o ich higienie. Wilgotne akcesoria w łazience szybko stają się siedliskiem drobnoustrojów. Myjki z tkaniny warto prać po każdym użyciu, gąbki regularnie wymieniać, a końcówki szczoteczek zmieniać zgodnie z zaleceniami producenta. Niekiedy najlepszym narzędziem do mycia twarzy pozostają po prostu czyste dłonie.

Błąd 4: zasypianie w makijażu i pomijanie demakijażu

Każdy czasem wraca zmęczony i myśli, że raz nic się nie stanie. Raz rzeczywiście nie musi. Problem zaczyna się wtedy, gdy zostawianie makijażu na noc staje się nawykiem. Kosmetyki kolorowe, filtr przeciwsłoneczny, sebum i zanieczyszczenia z całego dnia, pozostawione na skórze przez noc, mogą sprzyjać zapychaniu porów, podrażnieniom i stanom zapalnym, a tusz do rzęs i kredka – podrażnieniom oczu.

Równie częstym błędem jest używanie do demakijażu wyłącznie żelu myjącego. Wodoodporny tusz, trwały podkład czy filtr mineralny często nie dają się nim dokładnie usunąć. Dlatego wieczorem, gdy nosisz makijaż albo filtr, dobrze sprawdza się oczyszczanie dwuetapowe: najpierw olejek, balsam lub mleczko do demakijażu, które rozpuszczają kosmetyki, a potem łagodny żel lub pianka, które domywają skórę. O tym, jak dostosować pielęgnację do jesiennych warunków, piszemy w artykule o pielęgnacji skóry jesienią i zimą.

Chusteczki do demakijażu przydają się w podróży, ale do codziennego użytku nie są najlepszym rozwiązaniem. Często wymagają pocierania i nie usuwają wszystkiego dokładnie.

Szczególnej delikatności wymaga okolica oczu. Wodoodporny tusz najlepiej usuwać, przykładając na kilkanaście sekund wacik nasączony płynem dwufazowym lub olejkiem, a dopiero potem delikatnie zsuwając go w dół, zamiast pocierać powieki. Tarcie tej cienkiej skóry każdego wieczoru przez lata nie służy jej elastyczności.

Raz zdarza się każdemu. Codziennie – już nie powinno.

Kobieta przykłada do zamkniętej powieki wacik nasączony płynem do demakijażu
Wodoodporny tusz lepiej rozpuścić, przykładając wacik, niż trzeć delikatną skórę powiek.

Błąd 5: brudny ręcznik i wycieranie twarzy

Ręcznik do twarzy wisi zwykle w łazience, gdzie jest ciepło i wilgotno, a więc w idealnych warunkach do namnażania się drobnoustrojów. Używanie tego samego ręcznika przez wiele dni, dzielenie go z innymi domownikami albo wycieranie nim także ciała może przenosić bakterie na twarz. To szczególnie ważne przy cerze trądzikowej i wrażliwej.

Dobrze mieć osobny, mały ręcznik tylko do twarzy i często go zmieniać, a niektórzy wolą jednorazowe ręczniki papierowe lub ręczniki z cienkiej tkaniny, które szybko schną. Ważny jest też sposób osuszania: zamiast energicznego tarcia lepiej delikatnie przykładać ręcznik do skóry i odsączać wodę. Tarcie mechanicznie podrażnia skórę, zwłaszcza w okolicach oczu, gdzie jest ona najcieńsza.

W tym samym duchu warto pamiętać o poszewce na poduszkę, z którą twarz styka się przez kilka godzin każdej nocy. Zbiera się na niej sebum, resztki kosmetyków, kosmetyków do włosów i naskórek. Przy cerze trądzikowej dermatolodzy często radzą zmieniać ją częściej niż resztę pościeli, na przykład co kilka dni. Dotyczy to także ekranu telefonu, który przykładamy do policzka – regularne przecieranie go to drobiazg, który może mieć znaczenie przy wypryskach po jednej stronie twarzy.

Błąd 6: pomijanie granic twarzy

Wiele osób myje dokładnie środek twarzy, a zapomina o jej krawędziach: linii włosów, okolicy za uszami, linii żuchwy, szyi i zagłębieniach przy skrzydełkach nosa. Tymczasem właśnie tam często zostają resztki podkładu, filtra, kosmetyków do włosów i sebum, co może sprzyjać zaskórnikom i wypryskom w tych miejscach. Wypryski przy linii włosów mogą być też związane z odżywkami, olejkami czy kosmetykami do stylizacji włosów, które spływają na skórę.

Wystarczy rozszerzyć mycie na te obszary i dokładnie spłukać środek myjący, zwłaszcza przy linii włosów i pod brodą. Resztki detergentu pozostawione na skórze również mogą ją podrażniać. Jeśli używasz bogatych odżywek do włosów, warto myć twarz po umyciu i spłukaniu włosów, a nie przed.

Osobną sytuacją jest trening. Pot sam w sobie nie zapycha porów, ale w połączeniu z makijażem, filtrem i tarciem opaski czy kasku może sprzyjać wypryskom. Dlatego przed ćwiczeniami lepiej zmyć makijaż, a po nich jak najszybciej umyć twarz łagodnym środkiem, zamiast zostawiać ją spoconą na kilka godzin.

Błąd 7: zbyt długie czekanie z kremem

Po umyciu twarzy skóra przez krótką chwilę jest lekko wilgotna, a jej bariera bardziej podatna na utratę wody. Jeśli przez kwadrans chodzimy po mieszkaniu, zanim nałożymy krem, woda odparowuje i skóra może stać się bardziej sucha niż przed myciem. Szczególnie odczuwalne jest to zimą, w suchych, ogrzewanych pomieszczeniach.

Dlatego najlepiej nałożyć serum lub krem nawilżający w ciągu kilku minut po umyciu, na skórę jeszcze lekko wilgotną. Pomaga to zatrzymać wodę i wzmacnia działanie kosmetyków nawilżających. Rano po kremie nawilżającym przychodzi czas na filtr, wieczorem – na ewentualne składniki aktywne, na przykład retinoidy, które jednak lepiej nakładać na skórę całkowicie suchą, by zmniejszyć ryzyko podrażnień. O tym, jak bezpiecznie je wprowadzać, piszemy w tekście o mitach o retinolu.

Rodzaj kremu warto dopasować do typu skóry i pory roku. Cera tłusta i mieszana zwykle dobrze czuje się z lekkimi żelami i emulsjami, sucha – z bogatszymi kremami z ceramidami czy masłem shea, a wrażliwa – z prostymi formułami o krótkim składzie, bez zapachu. Zimą niemal każda skóra potrzebuje odrobinę więcej natłuszczenia niż latem, zwłaszcza na policzkach, które najbardziej cierpią od mrozu i wiatru.

Półka w łazience z butelką łagodnego żelu do twarzy, złożonym białym ręczniczkiem, słoiczkiem kremu i małą rośliną
Łagodny środek myjący, osobny ręcznik do twarzy i krem pod ręką – proste zasady, które robią różnicę.

Dobre oczyszczanie w praktyce

Jak więc powinno wyglądać mycie twarzy, które nie szkodzi? Rano: letnia woda i łagodny środek myjący dopasowany do typu skóry, delikatne osuszenie ręcznikiem, krem nawilżający i filtr. Przy bardzo suchej lub wrażliwej skórze rano wystarczy czasem sama woda. Wieczorem: demakijaż olejkiem lub mleczkiem, jeśli nosisz makijaż albo filtr, potem łagodny żel lub pianka, dokładne spłukanie, delikatne osuszenie i od razu pielęgnacja.

Raz lub dwa razy w tygodniu można dodać łagodne złuszczanie, na przykład tonikiem z kwasami lub enzymatycznym peelingiem, ale przy skórze wrażliwej i przy stosowaniu retinoidów warto z tym uważać. Jeśli mimo dobrej rutyny skóra jest stale podrażniona, łuszczy się, piecze albo pojawiają się zmiany trądzikowe czy zaczerwienienia, które nie mijają, dobrym krokiem jest wizyta u dermatologa.

Najlepsze oczyszczanie to takie, po którym nie myślisz o skórze: nie ciągnie, nie piecze, nie błyszczy się po godzinie. Prostota i łagodność wygrywają tu z każdym modnym gadżetem.

Powiązane artykuły

Zostaw komentarz