Strona główna » Peeling enzymatyczny czy kwasy – co wybrać jesienią

Peeling enzymatyczny czy kwasy – co wybrać jesienią

Autor: Natalia Wróblewska
Kobieta z upiętymi włosami nakłada pędzelkiem maskę złuszczającą na policzek przed lustrem

Po lecie skóra często wygląda na zmęczoną: jest szorstka, ma nierówny koloryt, pojawiają się przebarwienia, a pory wydają się bardziej widoczne. To naturalny moment, by sięgnąć po złuszczanie, które wygładzi powierzchnię, rozjaśni cerę i przygotuje ją na lepsze przyjmowanie kolejnych kosmetyków. Pytanie tylko, co wybrać: delikatny peeling enzymatyczny czy kosmetyki z kwasami, o których mówi się dziś niemal wszędzie? Oba rozwiązania mają swoje zalety, ale działają inaczej i sprawdzają się u różnych osób.

Porównujemy peeling enzymatyczny i kwasy: jak działają, dla kogo są, jak ich bezpiecznie używać i dlaczego jesień to dobry moment, by włączyć je do pielęgnacji.

Po co złuszczać skórę

Naskórek nieustannie się odnawia: nowe komórki powstają w głębszych warstwach, a stare, martwe złuszczają się z powierzchni. Z wiekiem, pod wpływem słońca, suchego powietrza czy niewłaściwej pielęgnacji ten proces może zwalniać. Martwe komórki gromadzą się wtedy na powierzchni skóry, przez co cera wygląda na matową, szorstką i nierówną, a kosmetyki gorzej się wchłaniają.

Złuszczanie pomaga usunąć tę warstwę, wygładzić skórę, wyrównać koloryt i rozjaśnić przebarwienia. Przy cerze tłustej i skłonnej do niedoskonałości pomaga też oczyścić pory. Trzeba jednak pamiętać, że złuszczanie to zabieg, który w nadmiarze może szkodzić. Zbyt częste lub zbyt intensywne złuszczanie uszkadza barierę hydrolipidową, przez co skóra staje się wrażliwa, zaczerwieniona i przesuszona.

Obok enzymów i kwasów istnieją też peelingi mechaniczne, czyli kosmetyki z drobinkami, które ściera się ze skórą podczas masażu. Dają natychmiastowe uczucie gładkości, ale przy cerze wrażliwej, naczynkowej czy trądzikowej mogą podrażniać i rozprzestrzeniać stany zapalne. Szczególnie ostre drobinki, na przykład z łupin orzechów czy pestek, mogą powodować mikrouszkodzenia naskórka. Dlatego w pielęgnacji twarzy coraz częściej zastępuje się je łagodniejszymi metodami chemicznymi.

Peeling enzymatyczny – jak działa

Peeling enzymatyczny wykorzystuje enzymy, najczęściej pochodzenia roślinnego, które rozkładają białkowe połączenia między martwymi komórkami naskórka. Najbardziej znane to papaina z papai i bromelaina z ananasa. Nie ma w nim drobinek, które trzeba wcierać w skórę, więc nie podrażnia jej mechanicznie. Zwykle ma postać maski, żelu lub pudru, który po zmieszaniu z wodą zamienia się w piankę. Nakłada się go na kilka lub kilkanaście minut, a potem zmywa.

Peeling enzymatyczny działa łagodnie i powierzchownie. Dobrze sprawdza się przy skórze wrażliwej, naczynkowej, z trądzikiem różowatym czy alergicznej, a także u osób, które dopiero zaczynają przygodę ze złuszczaniem. Można go stosować raz lub dwa razy w tygodniu, także latem, bo nie zwiększa tak bardzo wrażliwości skóry na słońce jak kwasy. Efekt jest delikatny: skóra staje się gładsza, bardziej promienna i lepiej przyjmuje kolejne kosmetyki.

Jak go stosować? Najpierw dokładnie oczyść twarz, potem nałóż peeling na lekko wilgotną skórę, omijając okolice oczu i ust. Pozostaw na czas zalecany przez producenta – enzymy działają najlepiej w ciepłym, wilgotnym środowisku, więc niektórzy przykrywają twarz ciepłym, wilgotnym ręcznikiem. Następnie zmyj letnią wodą i nałóż tonik, serum oraz krem nawilżający.

Ograniczeniem peelingu enzymatycznego jest to, że jego działanie jest dość subtelne. Jeśli zależy ci na rozjaśnieniu przebarwień, wyraźnym wygładzeniu czy walce z niedoskonałościami, enzymy mogą okazać się za słabe. Wtedy warto rozważyć kwasy.

Przekrojona papaja i ananas obok miseczki z pianką peelingu enzymatycznego
Papaina z papai i bromelaina z ananasa to najczęściej stosowane enzymy złuszczające.

Kwasy – AHA, BHA i PHA

Kwasy złuszczające rozpuszczają połączenia między martwymi komórkami naskórka, przyspieszają jego odnowę i, w zależności od rodzaju, mogą też działać rozjaśniająco, nawilżająco czy przeciwtrądzikowo. Najczęściej dzieli się je na trzy grupy. Alfahydroksykwasy, czyli AHA, to między innymi kwas glikolowy, mlekowy, migdałowy i cytrynowy. Działają na powierzchni skóry, wygładzają ją, rozjaśniają przebarwienia i poprawiają jej nawilżenie. Kwas glikolowy ma najmniejsze cząsteczki i działa najintensywniej, mlekowy jest łagodniejszy i nawilżający, a migdałowy, o większych cząsteczkach, jest często polecany dla skóry wrażliwszej i z niedoskonałościami.

Betahydroksykwasy, czyli BHA, to przede wszystkim kwas salicylowy. Rozpuszcza się w tłuszczach, dzięki czemu wnika w pory i oczyszcza je od środka. Działa przeciwzapalnie i jest szczególnie polecany przy cerze tłustej, mieszanej i trądzikowej, z zaskórnikami i rozszerzonymi porami. Polihydroksykwasy, czyli PHA, takie jak glukonolakton czy kwas laktobionowy, mają duże cząsteczki, działają bardzo łagodnie i nawilżająco, dlatego mogą być dobrym wyborem dla skóry wrażliwej.

Kwasy znajdziemy w tonikach, serum, kremach i maskach do stosowania w domu oraz w zabiegach gabinetowych. Kosmetyki domowe mają zwykle niższe stężenia, a zabiegi wykonywane przez kosmetologa czy dermatologa – wyższe, dające mocniejszy efekt, ale wymagające odpowiedniego przygotowania skóry i opieki po zabiegu.

Enzymy czy kwasy – co wybrać

Wybór zależy przede wszystkim od typu i potrzeb skóry. Jeśli masz cerę wrażliwą, naczynkową, skłonną do podrażnień, dopiero zaczynasz złuszczanie albo potrzebujesz delikatnego odświeżenia, postaw na peeling enzymatyczny lub łagodne kwasy PHA. Jeśli twoja skóra jest tłusta, z zaskórnikami i niedoskonałościami, dobrym wyborem będzie kwas salicylowy lub migdałowy. Przy przebarwieniach, nierównym kolorycie i pierwszych oznakach starzenia sprawdzą się kwasy AHA, takie jak glikolowy czy mlekowy.

Enzymy i kwasy można też łączyć w pielęgnacji, ale nie w jednym czasie. Na przykład peeling enzymatyczny raz w tygodniu i łagodny tonik z kwasami co kilka dni w innych dniach. Przy kwasach i retinoidach trzeba szczególnie uważać – stosowanie ich jednocześnie, zwłaszcza na początku, może prowadzić do podrażnień. O retinolu i jego łączeniu z innymi składnikami piszemy w tekście o retinolu.

Przykładowa jesienna rutyna dla skóry normalnej i mieszanej może wyglądać tak: rano łagodne oczyszczanie, serum nawilżające i krem z filtrem, wieczorem demakijaż i mycie, a dwa lub trzy razy w tygodniu tonik lub serum z kwasami AHA, w pozostałe dni krem odbudowujący barierę. Raz w tygodniu, w dzień bez kwasów, można zastosować maskę enzymatyczną. Najważniejsze, by słuchać skóry i dostosowywać częstotliwość do jej reakcji.

W razie wątpliwości warto poradzić się kosmetologa lub dermatologa, zwłaszcza przy problemach takich jak trądzik, trądzik różowaty, melasma czy atopowe zapalenie skóry. Specjalista pomoże dobrać rodzaj i stężenie złuszczania do potrzeb skóry.

Szklane buteleczki serum z pipetami i tonik bez etykiet na półce w łazience
Kwasy znajdziemy w tonikach, serum, kremach i maskach.

Dlaczego jesień to dobry czas

Jesień i zima to tradycyjnie najlepszy okres na kuracje kwasami i zabiegi złuszczające. Promieniowanie UV jest wtedy słabsze, a kwasy zwiększają wrażliwość skóry na słońce i ryzyko przebarwień. Mniej słońca oznacza mniejsze ryzyko, że efekty złuszczania zostaną zniweczone przez nowe plamy. To także dobry moment, by usunąć skutki letniego słońca, czyli przebarwienia i pogrubiony naskórek.

Nie oznacza to jednak, że jesienią i zimą można zapomnieć o ochronie przeciwsłonecznej. Przy stosowaniu kwasów krem z filtrem jest obowiązkowy przez cały rok, codziennie rano, nawet w pochmurne dni. Jak wybrać dobry filtr i czytać oznaczenia na opakowaniu, wyjaśniamy w tekście o kremie z filtrem SPF.

Jesienią skóra często jest przesuszona przez wiatr, chłód i ogrzewanie, dlatego złuszczanie warto łączyć z intensywnym nawilżaniem i odbudową bariery ochronnej. Pomocne są składniki takie jak ceramidy, kwas hialuronowy, gliceryna, pantenol czy skwalan. Więcej o pielęgnacji w chłodnych miesiącach piszemy w tekście o pielęgnacji skóry jesienią i zimą.

Jak bezpiecznie złuszczać skórę

Zaczynaj powoli. Nowy kosmetyk z kwasami stosuj najpierw raz lub dwa razy w tygodniu i obserwuj reakcję skóry. Jeśli wszystko jest w porządku, możesz stopniowo zwiększać częstotliwość. Przed pierwszym użyciem zrób próbę na niewielkim fragmencie skóry, na przykład za uchem lub na linii żuchwy. Lekkie mrowienie przy kwasach jest normalne, ale silne pieczenie, zaczerwienienie czy łuszczenie się skóry to sygnał, by przerwać kurację.

Nie stosuj kwasów na podrażnioną, uszkodzoną skórę, rany, opryszczkę czy świeżo wydepilowane miejsca. Unikaj łączenia kilku silnych produktów złuszczających naraz, takich jak kwasy, retinoidy, peelingi mechaniczne i szczoteczki do twarzy. W ciąży i podczas karmienia piersią wybór kosmetyków złuszczających, zwłaszcza tych z kwasem salicylowym w wyższych stężeniach, warto skonsultować z lekarzem.

Na efekty trzeba poczekać. Pierwsze wygładzenie i rozświetlenie skóry zwykle widać po kilku użyciach, ale rozjaśnienie przebarwień czy poprawa wyglądu porów wymagają kilku tygodni regularnej pielęgnacji. Naskórek odnawia się cyklicznie, a z wiekiem ten cykl się wydłuża, dlatego cierpliwość jest tu równie ważna jak dobór produktu.

Pamiętaj, że złuszczanie to tylko jeden z elementów pielęgnacji. Dobre efekty daje przede wszystkim regularność, łagodne oczyszczanie, nawilżanie i ochrona przed słońcem. Mniej znaczy czasem więcej – skóra, która jest zbyt często i zbyt mocno złuszczana, zamiast promiennej staje się wrażliwa i zaczerwieniona.

Powiązane artykuły

Zostaw komentarz