Pojawiają się najpierw tylko wtedy, gdy się uśmiechamy. Potem zostają na dłużej, aż pewnego dnia zauważamy je w lustrze także przy zupełnie poważnej minie. Kurze łapki, czyli drobne zmarszczki rozchodzące się wachlarzem od zewnętrznych kącików oczu, to dla wielu kobiet pierwszy wyraźny znak upływu czasu. Wokół nich narosło mnóstwo obietnic i mitów: od cudownych kremów, które mają je „wymazać”, po przekonanie, że nic nie da się zrobić. Prawda leży pośrodku.
W tym tekście sprawdzamy, co naprawdę pomaga na zmarszczki wokół oczu, a co jest głównie marketingiem. Wyjaśniamy, dlaczego skóra w tej okolicy starzeje się szybciej, które składniki kosmetyków mają potwierdzone działanie, jakie zabiegi wykonuje się w gabinetach i czego nie oczekiwać od kremu pod oczy. Bez obietnic cudów, ale z konkretnymi wskazówkami.
Skąd się biorą kurze łapki
Skóra wokół oczu jest jedną z najcieńszych na całym ciele. Ma mniej gruczołów łojowych, a więc mniej naturalnej ochrony lipidowej, i szybciej traci nawilżenie. Do tego okolica oczu pracuje bez przerwy: mrugamy kilkanaście razy na minutę, mrużymy oczy w słońcu i przy ekranie, uśmiechamy się, marszczymy przy koncentracji. Mięsień okrężny oka, który otacza oko jak pierścień, kurczy się przy każdym uśmiechu i zmrużeniu, a skóra nad nim fałduje się w charakterystyczny wachlarz.
Na początku te zmarszczki są dynamiczne, czyli widoczne tylko wtedy, gdy mięsień pracuje. Z wiekiem skóra traci jednak kolagen i elastynę, staje się cieńsza i mniej sprężysta, a fałdy zaczynają zostawać na stałe, także w spoczynku. Wtedy mówimy o zmarszczkach statycznych. O tym, jak różne rodzaje zmarszczek powstają i dlaczego mimika ma takie znaczenie, piszemy szerzej w tekście o zmarszczkach mimicznych.
Ogromną rolę odgrywa słońce. Promieniowanie UV, zwłaszcza UVA, uszkadza włókna kolagenowe i przyspiesza starzenie się skóry, a jednocześnie sprawia, że częściej mrużymy oczy. Do tego dochodzą czynniki takie jak palenie papierosów, niedobór snu, odwodnienie, genetyka i naturalne zmiany hormonalne, na przykład w okresie menopauzy. U niektórych osób kurze łapki pojawiają się już po dwudziestce, u innych dopiero po czterdziestce – wiele zależy od budowy skóry, karnacji i stylu życia.
Osoby o jasnej, cienkiej skórze, które łatwo ulegają oparzeniom słonecznym, zwykle szybciej zauważają zmarszczki wokół oczu niż osoby o ciemniejszej, grubszej skórze. Znaczenie ma też mimika: ci, którzy dużo się uśmiechają i żywo gestykulują twarzą, mają po prostu więcej okazji do marszczenia skóry. To jeden z powodów, dla których kurze łapki nazywa się czasem zmarszczkami śmiechu.
Mit 1: dobry krem pod oczy usunie zmarszczki
To najpopularniejsza obietnica na opakowaniach i jednocześnie największe nieporozumienie. Żaden krem nie usunie wyraźnych zmarszczek mimicznych, które powstały w wyniku wieloletniej pracy mięśni i utraty kolagenu. Kosmetyki działają na powierzchni skóry i w jej najpłytszych warstwach. Mogą ją nawilżyć, wygładzić, poprawić jej elastyczność i w pewnym stopniu wspomóc odnowę, ale nie zmienią struktury głębszych warstw skóry ani pracy mięśni.
Co więc daje dobry krem? Dobrze nawilżona skóra wygląda gładziej, a drobne linie odwodnieniowe stają się mniej widoczne niemal od razu. Niektóre składniki, przy regularnym stosowaniu przez miesiące, mogą poprawić jakość skóry i spowolnić pogłębianie się zmarszczek. To realne, ale stopniowe efekty. Jeśli krem obiecuje „efekt jak po zabiegu” w tydzień, to raczej chwyt marketingowy niż rzetelna informacja.
Warto też wiedzieć, że wiele kremów zawiera składniki dające natychmiastowy, ale chwilowy efekt: silikony wypełniające drobne zagłębienia, drobinki rozpraszające światło czy polimery napinające skórę. Po umyciu twarzy ten efekt znika. Nie ma w tym nic złego, pod warunkiem że wiemy, za co płacimy.
Cena kremu nie jest wyznacznikiem jego skuteczności. Drogie kosmetyki często płacą za markę, opakowanie i reklamę, a nie za lepsze składniki. Krem z drogerii z dobrze dobranym, sprawdzonym składem może działać tak samo jak luksusowy odpowiednik. Zamiast kierować się ceną, warto czytać skład i zwracać uwagę na to, czy w produkcie znajdują się składniki o udokumentowanym działaniu w sensownym miejscu listy, a nie na samym jej końcu.

Mit 2: krem pod oczy to tylko marketing
Na drugim biegunie jest przekonanie, że kremy pod oczy nie różnią się niczym od zwykłych kremów do twarzy i są wymysłem producentów. To również uproszczenie. Skóra wokół oczu jest cieńsza i wrażliwsza, dlatego kosmetyki do tej okolicy zwykle mają łagodniejsze formuły, niższe stężenia składników aktywnych i są testowane pod kątem podrażnienia oczu. Bogaty, tłusty krem do twarzy nałożony pod oczy może u niektórych osób powodować opuchliznę czy prosaki, czyli drobne białe grudki.
Nie oznacza to, że trzeba koniecznie kupować osobny krem. Jeśli twój krem do twarzy jest łagodny, nie zawiera substancji zapachowych i dobrze go tolerujesz, możesz nakładać go także w okolice oczu, unikając samej powieki i linii rzęs. Osobny krem pod oczy to wygoda, a nie konieczność. Ważniejsze od nazwy na opakowaniu jest to, co znajduje się w składzie i jak skóra na niego reaguje.
Przy wyborze konsystencji warto kierować się porą dnia i typem skóry. Rano lepiej sprawdzają się lekkie żele i emulsje, które szybko się wchłaniają i nie przeszkadzają w nałożeniu korektora. Wieczorem możesz sięgnąć po bogatszy krem, zwłaszcza jeśli skóra wokół oczu jest sucha. Osoby skłonne do porannej opuchlizny mogą przechowywać żel pod oczy w lodówce – chłód przyjemnie obkurcza i odświeża.
Składniki, które naprawdę działają
Najlepiej przebadaną „bronią” przeciwko zmarszczkom jest ochrona przeciwsłoneczna. Badania pokazują, że codzienne stosowanie kremu z filtrem spowalnia fotostarzenie skóry, a więc także powstawanie i pogłębianie się zmarszczek. Okolice oczu łatwo pominąć przy nakładaniu filtra, a właśnie tam skóra potrzebuje go najbardziej. Wiele osób wybiera do tej okolicy filtry mineralne, które rzadziej podrażniają oczy. O tym, jak czytać oznaczenia na kremach z filtrem, piszemy w tekście o kremach z filtrem.
Drugą grupą o potwierdzonym działaniu są retinoidy, czyli pochodne witaminy A. Retinol i jego pochodne przyspieszają odnowę komórek naskórka i pobudzają produkcję kolagenu, dzięki czemu przy regularnym stosowaniu przez kilka miesięcy skóra staje się gładsza, a drobne zmarszczki mniej widoczne. Silniejsze retinoidy, takie jak tretynoina, są dostępne na receptę i stosuje się je pod kontrolą dermatologa. Więcej o retinolu piszemy w artykule o mitach i faktach o retinolu.
Przydatne są też antyoksydanty, przede wszystkim witamina C, która chroni skórę przed wolnymi rodnikami powstającymi pod wpływem słońca i zanieczyszczeń, a także bierze udział w syntezie kolagenu. Niacynamid wzmacnia barierę skórną i poprawia jej wygląd. Kwas hialuronowy, ceramidy, gliceryna czy skwalan nawilżają i natłuszczają, co natychmiast wygładza drobne linie odwodnieniowe – o tym, czego realnie oczekiwać od kwasu hialuronowego, piszemy w tekście o kwasie hialuronowym w kosmetykach.
Popularne w kremach pod oczy są też peptydy. Niektóre z nich w badaniach laboratoryjnych i niewielkich badaniach na ludziach wykazywały korzystny wpływ na skórę, ale ich działanie jest zwykle łagodniejsze niż reklamy sugerują. Warto traktować je jako uzupełnienie, a nie zamiennik filtra i retinoidów.
Nowe kosmetyki do okolic oczu wprowadzaj pojedynczo, z odstępem kilku tygodni. Dzięki temu łatwiej zauważysz, który produkt działa, a który podrażnia. Przed pierwszym użyciem warto zrobić próbę na niewielkim fragmencie skóry, na przykład za uchem lub przy linii żuchwy, i odczekać dobę.
Najskuteczniejszy krem przeciwzmarszczkowy to ten z filtrem, nakładany codziennie, także pod oczy.
Mit 3: retinolu nie wolno nakładać pod oczy
Retinol bywa drażniący, dlatego wiele osób boi się nakładać go w okolice oczu. Tymczasem przy rozsądnym stosowaniu można go używać także tam, zwłaszcza w formułach przeznaczonych do tej okolicy, o niższym stężeniu. Kluczowe jest stopniowe wprowadzanie: na początku raz lub dwa razy w tygodniu, w niewielkiej ilości, nakładany delikatnie na kość pod okiem i w okolicy kurzych łapek, z dala od samej powieki i linii rzęs. Z czasem, jeśli skóra dobrze reaguje, można zwiększać częstotliwość.

Przy pierwszych dniach stosowania mogą pojawić się suchość, łuszczenie czy lekkie zaczerwienienie. Pomaga wtedy nałożenie najpierw kremu nawilżającego, a dopiero na niego retinolu, co łagodzi jego działanie. Jeśli podrażnienie jest silne, pojawia się pieczenie oczu lub obrzęk, trzeba odstawić produkt. Retinoidów nie stosuje się w ciąży i podczas karmienia piersią, a przy kuracji retinolem szczególnie ważna jest codzienna ochrona przeciwsłoneczna, bo skóra staje się bardziej wrażliwa na słońce.
Osoby, które nie tolerują retinolu albo są w ciąży, często pytają o alternatywy. Popularny jest bakuchiol, składnik pochodzenia roślinnego, który w niewielkich badaniach dawał efekty zbliżone do retinolu przy mniejszym ryzyku podrażnień. Dowodów jest jednak mniej niż w przypadku retinoidów, więc warto traktować go jako łagodniejszą opcję, a nie pewny zamiennik. W ciąży i podczas karmienia każdy nowy składnik aktywny warto skonsultować z lekarzem.
Mit 4: mrużenie oczu nie ma znaczenia
Każde zmrużenie oczu to praca mięśnia okrężnego i kolejne zagięcie skóry. Jeśli robimy to tysiące razy dziennie przez lata, zmarszczki pogłębiają się szybciej. Częstymi powodami mrużenia są słońce, ostre światło, wpatrywanie się w ekran i nieskorygowana wada wzroku. Dlatego okulary przeciwsłoneczne z filtrem UV to nie tylko ochrona oczu, ale też prosty sposób na mniej kurzych łapek. Najlepiej sprawdzają się większe oprawki, które osłaniają także skórę wokół oczu.
Warto też regularnie sprawdzać wzrok. Jeśli przy czytaniu czy pracy przy komputerze mimowolnie mrużysz oczy, możliwe, że potrzebujesz okularów albo zmiany szkieł. Pomaga też odpowiednie ustawienie monitora, właściwa jasność ekranu i przerwy dla oczu, o których piszemy w tekście o pracy zdalnej i zdrowiu.
Znaczenie może mieć też pozycja snu. Spanie na boku z twarzą wtuloną w poduszkę sprawia, że skóra wokół oczu przez wiele godzin jest zgnieciona. U niektórych osób może to sprzyjać powstawaniu zmarszczek po jednej stronie twarzy. Sen na plecach albo gładka, jedwabna lub satynowa poszewka, która mniej trze skórę, to drobna zmiana, która nic nie kosztuje.

Mit 5: masaże i rollery wygładzą zmarszczki na stałe
Masaż twarzy, rollery z kamienia czy płytki gua sha cieszą się dużą popularnością. Mogą poprawić krążenie, zmniejszyć poranną opuchliznę pod oczami i sprawić, że skóra przez chwilę wygląda na bardziej wypoczętą. To przyjemny rytuał, który relaksuje i pomaga wmasować kosmetyk. Nie ma jednak mocnych dowodów, że masaż trwale wygładza zmarszczki mimiczne.
Przy masażu okolicy oczu trzeba też uważać. Skóra jest tu cienka i delikatna, dlatego nie należy jej rozciągać ani mocno pocierać. Najlepiej delikatnie wklepywać kosmetyk opuszkiem palca serdecznego, który ma najmniejszą siłę nacisku, poruszając się od wewnętrznego do zewnętrznego kącika oka po kości. Podobnie ostrożnie trzeba podchodzić do popularnych „ćwiczeń twarzy” – intensywne napinanie mięśni wokół oczu może raczej pogłębiać zmarszczki niż je zmniejszać.
Jeśli lubisz rollery czy płytki gua sha, przechowuj je w lodówce i używaj rano, na skórę z serum lub kremem, bez mocnego nacisku. To dobry sposób na zmniejszenie porannej opuchlizny i chwilę relaksu przed zabieganym dniem – ale nie zastąpi filtra ani retinolu.
Co oferują gabinety
Jeśli kurze łapki bardzo ci przeszkadzają, a kosmetyki nie dają zadowalającego efektu, możesz rozważyć zabiegi w gabinecie lekarskim. Najskuteczniejszą metodą na zmarszczki dynamiczne wokół oczu jest toksyna botulinowa, potocznie nazywana botoksem. Podana w niewielkiej dawce w mięsień okrężny oka osłabia jego skurcz, przez co skóra mniej się marszczy, a zmarszczki wygładzają się. Efekt utrzymuje się zwykle kilka miesięcy, a zabieg powinien wykonywać lekarz, który dobierze dawkę tak, by twarz zachowała naturalną mimikę. Szczegółowo o tym, jak działa botoks i komu może pomóc, piszemy w tekście o zmarszczkach mimicznych i sposobach na nie.
Przy zmarszczkach statycznych, które są widoczne także w spoczynku, lekarze sięgają po metody poprawiające jakość skóry: laseroterapię frakcyjną, mikronakłuwanie, peelingi chemiczne o odpowiedniej sile, mezoterapię czy stymulatory tkankowe. Czasem łączy się kilka metod. W okolicy oczu stosuje się też delikatne wypełniacze, choć przy kurzych łapkach są one używane ostrożnie, bo skóra jest tu bardzo cienka. Każdy zabieg ma swoje wskazania, przeciwwskazania i możliwe skutki uboczne, dlatego decyzję warto poprzedzić konsultacją z lekarzem medycyny estetycznej lub dermatologiem.
Przy wyborze gabinetu zwróć uwagę na kwalifikacje osoby wykonującej zabieg. Iniekcje, takie jak toksyna botulinowa czy wypełniacze, powinien wykonywać lekarz. Rzetelny specjalista zawsze przeprowadzi wywiad, wyjaśni, czego można się spodziewać, i nie będzie namawiał na więcej zabiegów, niż potrzeba.
Warto mieć realistyczne oczekiwania. Efekty większości zabiegów nie są trwałe – toksynę botulinową powtarza się zwykle kilka razy w roku, a zabiegi poprawiające jakość skóry wymagają serii i późniejszego podtrzymywania. To inwestycja rozłożona w czasie, którą warto uwzględnić w budżecie, zanim się na nią zdecydujesz.

Mit 6: kurze łapki to wada, którą trzeba ukryć
Ostatni mit jest może najważniejszy. Kurze łapki to ślad życia: śmiechu, słońca, rozmów, wzruszeń. U wielu osób dodają twarzy ciepła i sympatii. Zmarszczki wokół oczu są jednymi z pierwszych, jakie się pojawiają, i zupełnie naturalną częścią starzenia się. To, czy chcesz z nimi coś robić, jest wyłącznie twoją decyzją, a nie obowiązkiem.
Jeśli chcesz, by zmarszczki były mniej widoczne w makijażu, pomoże kilka trików. Pod oczy nakładaj cienką warstwę lekkiego, nawilżającego korektora i wklepuj go palcem, zamiast rozcierać. Unikaj gęstych, matowych formuł i grubych warstw pudru, które zbierają się w liniach i podkreślają zmarszczki. Zamiast pudrować całą okolicę oczu, utrwal korektor tylko w miejscu, gdzie się roluje, odrobiną sypkiego pudru na małym pędzelku. Rozświetlający cień w wewnętrznym kąciku oka i dobrze wytuszowane rzęsy odciągną uwagę od zmarszczek.
Warto też zachować dystans do zdjęć w mediach społecznościowych i reklamach, na których skóra jest idealnie gładka. Często to efekt oświetlenia, makijażu, filtrów i retuszu. Prawdziwa skóra ma fakturę, pory i linie – i to jest w porządku. Twarz, która się śmieje, zawsze będzie miała zmarszczki w kącikach oczu. Jeśli interesuje cię profilaktyka już w młodszym wieku, przeczytaj nasz tekst o prejuvenation, czyli rozsądnej profilaktyce przeciwstarzeniowej.
Codzienna rutyna dla okolic oczu
Nie potrzebujesz dziesięciu kosmetyków, by zadbać o skórę wokół oczu. Wystarczy kilka dobrze dobranych kroków powtarzanych codziennie. Rano: delikatne oczyszczenie, lekki krem nawilżający lub żel pod oczy, ewentualnie serum z witaminą C na twarz, a na koniec krem z filtrem, starannie nałożony także w okolicy oczu. Na zewnątrz – okulary przeciwsłoneczne, nie tylko latem.
Wieczorem: dokładny, ale delikatny demakijaż, bez pocierania powiek. Wodoodporny tusz i eyeliner najlepiej zmywać płynem dwufazowym, przykładając nasączony płatek na kilka sekund. Potem krem pod oczy, a kilka razy w tygodniu – produkt z retinolem, wprowadzany stopniowo. Przed snem warto zadbać o sen na plecach lub na jedwabnej poszewce, która mniej gniecie skórę.
Raz na jakiś czas przyjrzyj się swojej rutynie. Czy kosmetyki nie szczypią i nie powodują opuchlizny? Czy filtr rzeczywiście trafia pod oczy każdego dnia? Czy retinol jest stosowany regularnie, a nie od święta? Konsekwencja w prostych krokach daje więcej niż ciągłe zmienianie kosmetyków w poszukiwaniu cudownego kremu.
Do tego to, co służy całej skórze: wystarczająca ilość snu, nawodnienie, niepalenie, dieta bogata w warzywa i owoce. Ograniczenie alkoholu i słonych przekąsek wieczorem zmniejszy też poranną opuchliznę, która sprawia, że zmarszczki wyglądają na głębsze. Te nawyki nie sprawią, że zmarszczki znikną, ale pomogą skórze dłużej zachować dobrą kondycję. A kiedy kurze łapki i tak się pojawią, niech przypominają ci o wszystkich chwilach, w których śmiałaś się od ucha do ucha.
