Strona główna » SPF, PA++++ i UVA w kółku. Jak czytać opakowanie kremu z filtrem, żeby naprawdę chronił

SPF, PA++++ i UVA w kółku. Jak czytać opakowanie kremu z filtrem, żeby naprawdę chronił

Autor: Natalia Wróblewska
Kobieta w słomkowym kapeluszu nakłada biały krem z filtrem na policzek na słonecznym balkonie

SPF 30 czy 50, PA++++, UVA w kółku, „broad spectrum”, „wodoodporny”, „filtr mineralny”. Opakowanie kremu z filtrem potrafi przypominać szyfr, a od tego, czy dobrze go odczytamy, zależy, czy skóra będzie naprawdę chroniona. Wiele z nas wybiera po prostu najwyższą liczbę i uważa sprawę za załatwioną. Tymczasem liczba SPF to tylko część informacji, a o skuteczności ochrony decyduje także to, ile kremu nakładamy i jak często.

Ochrona przeciwsłoneczna to jeden z najlepiej udokumentowanych sposobów na ograniczenie fotostarzenia skóry, czyli zmarszczek, przebarwień i utraty jędrności wywołanych słońcem, a także na zmniejszenie ryzyka niektórych nowotworów skóry. Żeby jednak działała, trzeba wiedzieć, co kupujemy. Poniżej wyjaśniamy, co oznaczają poszczególne symbole na opakowaniach, czym różnią się filtry mineralne od chemicznych i jak stosować krem z filtrem przez cały rok.

UVA i UVB – dwa rodzaje promieniowania

Do powierzchni Ziemi dociera przede wszystkim promieniowanie ultrafioletowe dwóch rodzajów: UVB i UVA. Trzeci rodzaj, UVC, jest niemal całkowicie zatrzymywany przez atmosferę. Choć oba rodzaje dochodzące do naszej skóry pochodzą ze słońca, działają w nieco inny sposób, i to od nich zależy, jak czytać oznaczenia na kremach.

Promieniowanie UVB ma krótszą falę i działa głównie na powierzchowne warstwy skóry. To ono odpowiada za oparzenia słoneczne, czyli zaczerwienienie, pieczenie i łuszczenie się skóry po zbyt długim przebywaniu na słońcu. Jego natężenie jest największe latem i w środku dnia, a zimą znacznie spada. UVB uszkadza też materiał genetyczny komórek skóry, co jest jednym z czynników ryzyka nowotworów skóry.

Promieniowanie UVA ma dłuższą falę i wnika głębiej w skórę, aż do skóry właściwej. Nie wywołuje tak wyraźnych oparzeń, przez co łatwo je zlekceważyć. To jednak ono w dużej mierze odpowiada za fotostarzenie: uszkadza kolagen i elastynę, sprzyja powstawaniu zmarszczek, przebarwień i utracie jędrności. UVA również przyczynia się do rozwoju nowotworów skóry. Co ważne, promieniowanie UVA jest obecne przez cały rok i przenika przez chmury oraz zwykłe szyby okienne, także w samochodzie i biurze. Dlatego ochrona przed UVA ma znaczenie nie tylko na plaży.

Pomocnym narzędziem jest indeks UV, który podają serwisy pogodowe. To skala opisująca natężenie promieniowania UV w danym miejscu i czasie. Przy wartościach od trzech w górę zaleca się stosowanie ochrony przeciwsłonecznej, a przy wysokich wartościach – także ograniczenie przebywania na słońcu w środku dnia, noszenie kapelusza, okularów przeciwsłonecznych i ubrań zakrywających ciało.

Coraz częściej mówi się też o innych rodzajach światła, które mogą wpływać na skórę: świetle widzialnym, zwłaszcza jego wysokoenergetycznej, niebieskiej części, oraz podczerwieni. Badania sugerują, że światło widzialne może nasilać przebarwienia, szczególnie u osób z ciemniejszą karnacją i skłonnością do melasmy. Część producentów dodaje do kremów składniki, które mają chronić także przed nim, na przykład barwione tlenki żelaza w filtrach koloryzujących. To jednak wciąż uzupełnienie, a nie zamiennik podstawowej ochrony przed UVB i UVA.

Promienie słońca wpadają przez boczną szybę samochodu na dłoń kobiety trzymającą kierownicę
Promieniowanie UVA przenika przez chmury i zwykłe szyby, także w samochodzie.

SPF – co naprawdę oznacza liczba na opakowaniu

SPF, czyli współczynnik ochrony przeciwsłonecznej, opisuje przede wszystkim ochronę przed promieniowaniem UVB, a więc przed oparzeniami. Wyznacza się go w badaniach laboratoryjnych z udziałem ochotników, sprawdzając, ile razy dłużej skóra posmarowana kremem może być wystawiona na promieniowanie, zanim pojawi się zaczerwienienie, w porównaniu ze skórą niechronioną. Badania te prowadzi się według międzynarodowych norm, które określają między innymi ilość nakładanego produktu.

Liczba SPF nie rośnie proporcjonalnie do ochrony. Często podaje się, że krem z SPF 15 zatrzymuje około 93 procent promieniowania UVB, SPF 30 około 97 procent, a SPF 50 około 98 procent. Różnica między SPF 30 a 50 wydaje się więc niewielka, ale w praktyce ma znaczenie, bo do skóry dociera mniej więcej o jedną trzecią mniej promieniowania. Przy jasnej karnacji, skłonności do przebarwień, po zabiegach dermatologicznych czy podczas urlopu w słonecznym miejscu dermatolodzy często zalecają SPF 50.

W Unii Europejskiej produkty z filtrem dzieli się na kategorie ochrony: niską (SPF 6–10), średnią (SPF 15–25), wysoką (SPF 30–50) i bardzo wysoką (SPF 50+). Na opakowaniach zgodnie z zaleceniami Komisji Europejskiej nie powinno się używać określeń sugerujących całkowitą ochronę, takich jak „100 procent ochrony” czy „blokada słoneczna”, bo żaden produkt nie zatrzymuje całego promieniowania. Jeśli widzisz takie hasła, traktuj je z dystansem.

Bardzo ważne jest to, że SPF podany na opakowaniu dotyczy ilości kremu stosowanej w badaniach, czyli dwóch miligramów na każdy centymetr kwadratowy skóry. W codziennym życiu nakładamy zwykle znacznie mniej, a wtedy rzeczywista ochrona jest dużo niższa niż ta na etykiecie. O tym, ile kremu naprawdę potrzeba, piszemy niżej.

Warto też wiedzieć, że wartości SPF z różnych kosmetyków się nie sumują. Jeśli rano nałożysz krem nawilżający z SPF 15, a na niego podkład z SPF 20, nie uzyskasz ochrony SPF 35. Twoja ochrona będzie co najwyżej zbliżona do najwyższego z tych filtrów, i to tylko pod warunkiem, że nałożysz go w odpowiedniej ilości. Dlatego lepiej postawić na jeden porządny krem z filtrem niż liczyć na kilka produktów z niewielką ochroną.

Wyższy SPF nie oznacza też, że można dłużej przebywać na słońcu.

UVA w kółku, PA i PPD – ochrona przed UVA

Skoro SPF mówi głównie o UVB, jak sprawdzić ochronę przed UVA? W Unii Europejskiej służy do tego symbol UVA wpisany w kółko. Oznacza on, że ochrona przed UVA wynosi co najmniej jedną trzecią deklarowanego SPF, zgodnie z zaleceniem Komisji Europejskiej w sprawie skuteczności produktów przeciwsłonecznych. Produkt z takim oznaczeniem chroni więc zarówno przed oparzeniami, jak i przed promieniowaniem odpowiedzialnym za fotostarzenie. To jeden z najważniejszych symboli, na które warto zwracać uwagę przy zakupie.

Na kosmetykach azjatyckich, zwłaszcza koreańskich i japońskich, spotyka się oznaczenie PA z plusami: od PA+ do PA++++. System ten opiera się na wskaźniku PPD, który mierzy, jak skutecznie produkt chroni przed trwałym ciemnieniem skóry wywołanym przez UVA. Im więcej plusów, tym wyższa ochrona – PA++++ oznacza najwyższą kategorię. Niektórzy producenci podają też bezpośrednio wartość PPD. Jeśli kupujesz kosmetyki z Azji, o których piszemy więcej w tekście o K-beauty, to właśnie oznaczenie PA powie ci najwięcej o ochronie przed UVA.

Na produktach z rynku amerykańskiego pojawia się określenie „broad spectrum”, czyli szerokie spektrum. Oznacza ono, że produkt przeszedł test potwierdzający ochronę zarówno przed UVB, jak i UVA, oparty na tak zwanej długości fali krytycznej. Wymagania różnią się jednak od europejskich, dlatego w Polsce bardziej miarodajny jest symbol UVA w kółku.

Podsumowując: dobry krem z filtrem na co dzień powinien mieć zarówno odpowiedni SPF, jak i potwierdzoną ochronę przed UVA. Sama wysoka liczba SPF bez informacji o UVA to tylko połowa ochrony.

W praktyce przy półce w drogerii wystarczy sprawdzić kilka rzeczy. Po pierwsze, wartość SPF – na co dzień co najmniej 30, latem i przy skłonności do przebarwień 50. Po drugie, symbol UVA w kółku albo, przy kosmetykach azjatyckich, oznaczenie PA+++ lub PA++++. Po trzecie, przeznaczenie – do twarzy, do ciała, dla dzieci, wodoodporny. Po czwarte, konsystencję i typ cery, dla którego produkt jest przeznaczony. Reszta to już kwestia gustu.

Kilka tubek i butelek z kremami z filtrem w jasnych kolorach na łazienkowej półce
Przy zakupie sprawdź nie tylko SPF, ale też symbol UVA w kółku lub oznaczenie PA.

Filtry mineralne i chemiczne

Filtry UV dzieli się zwykle na dwie grupy: mineralne, nazywane też fizycznymi lub nieorganicznymi, i chemiczne, czyli organiczne. W Unii Europejskiej wszystkie filtry dopuszczone do stosowania w kosmetykach znajdują się na specjalnej liście, a ich maksymalne stężenia są określone w przepisach.

Filtry mineralne to tlenek cynku i dwutlenek tytanu. Długo uważano, że działają wyłącznie jak lustro, odbijając promieniowanie, ale w rzeczywistości w dużej mierze je pochłaniają. Są zwykle dobrze tolerowane przez skórę wrażliwą, atopową i dziecięcą, rzadziej uczulają i działają od razu po nałożeniu. Ich wadą bywa konsystencja: dawniej zostawiały na skórze wyraźną białą warstwę, tak zwany efekt bielenia. Nowoczesne formuły, w tym z barwionymi wersjami, radzą sobie z tym coraz lepiej, choć przy ciemniejszej karnacji bielenie nadal może być widoczne.

Gęsty, biały krem mineralny rozsmarowany na grzbiecie dłoni z widocznym lekkim bieleniem
Filtry mineralne są łagodne dla skóry wrażliwej, ale mogą lekko bielić.

Filtry chemiczne to związki organiczne, które pochłaniają promieniowanie UV i przekształcają je w niewielką ilość ciepła. Pozwalają tworzyć lekkie, łatwo rozprowadzające się formuły, które nie zostawiają śladów na skórze i dobrze sprawdzają się pod makijażem. Wiele nowoczesnych filtrów chemicznych jest bardzo stabilnych i zapewnia szeroką ochronę zarówno przed UVB, jak i UVA. U niektórych osób mogą jednak powodować podrażnienia, zwłaszcza w okolicy oczu.

Wiele kremów łączy oba rodzaje filtrów, by uzyskać szeroką ochronę i przyjemną konsystencję. Który wybrać? Najlepszy filtr to ten, który będziesz chciała stosować codziennie i w odpowiedniej ilości. Przy wrażliwej skórze warto zacząć od filtrów mineralnych, przy skórze tłustej i skłonnej do niedoskonałości – od lekkich fluidów i żeli, a przy suchej – od kremów z dodatkiem składników nawilżających.

Na opakowaniach niektórych produktów można zobaczyć dopisek „nano” przy nazwie filtra w składzie. W Unii Europejskiej składniki w postaci nanomateriałów muszą być tak oznaczone. Nanocząsteczki tlenku cynku czy dwutlenku tytanu pozwalają uzyskać kremy mniej bielące skórę, a dopuszczone do stosowania w kosmetykach formy zostały ocenione przez unijny komitet naukowy pod kątem bezpieczeństwa. W sprayach i aerozolach niektóre nanofiltry są niedozwolone, bo istnieje ryzyko ich wdychania.

Pojawia się też pytanie o wpływ filtrów na środowisko, zwłaszcza na rafy koralowe. Niektóre filtry chemiczne, na przykład oksybenzon, zostały w części miejsc na świecie, takich jak Hawaje, wycofane z produktów sprzedawanych na plażach. Określenie „przyjazny rafom” nie jest jednak w Europie ściśle uregulowane. Jeśli ten aspekt jest dla ciebie ważny, wybieraj produkty z filtrami mineralnymi i pamiętaj, że największą różnicę robi ograniczenie ilości kremu spływającego do wody dzięki noszeniu koszulek z filtrem UV.

Ile kremu nakładać i jak często

To najczęstszy błąd w stosowaniu filtrów. Jak wspomniałyśmy, SPF na opakowaniu dotyczy dwóch miligramów produktu na centymetr kwadratowy skóry. W przeliczeniu na twarz oznacza to mniej więcej jedną czwartą łyżeczki, czyli około 1,2 grama. Popularna metoda „dwóch palców” zakłada wyciśnięcie kremu wzdłuż palca wskazującego i środkowego – to ilość, która w przybliżeniu wystarcza na twarz i szyję. Większość z nas nakłada znacznie mniej, często połowę lub nawet jedną trzecią tej ilości, przez co rzeczywista ochrona jest wyraźnie niższa.

Krem z filtrem najlepiej nakładać jako ostatni krok porannej pielęgnacji, przed makijażem. Warto pamiętać o miejscach, które łatwo pominąć: uszach, szyi, dekolcie, linii włosów, powiekach i grzbietach dłoni. Na ciało potrzeba znacznie więcej produktu – przy dorosłej osobie w stroju kąpielowym mówi się o ilości odpowiadającej mniej więcej kieliszkowi do wódki.

Jeśli trudno ci nałożyć tak dużą ilość kremu naraz, rozprowadź go w dwóch cieńszych warstwach, odczekując chwilę między nimi. Przed nałożeniem makijażu warto odczekać kilka minut, aż filtr się wchłonie i utworzy równą warstwę. Wcieranie podkładu zbyt szybko może przesunąć krem i osłabić ochronę w niektórych miejscach.

Filtr nie działa przez cały dzień. Pod wpływem potu, dotykania twarzy, wycierania ręcznikiem i samego promieniowania jego skuteczność spada. Podczas przebywania na zewnątrz, zwłaszcza latem, krem trzeba ponownie nakładać mniej więcej co dwie godziny, a także po każdej kąpieli, intensywnym poceniu się i wycieraniu. Określenie „wodoodporny” oznacza, że produkt zachowuje część ochrony po określonym czasie przebywania w wodzie, ale nie zwalnia z ponownej aplikacji po wyjściu z basenu czy morza.

Przy makijażu ponowne nakładanie kremu bywa kłopotliwe. Pomocne mogą być filtry w formie mgiełek, sztyftów czy pudrów, choć trudno nimi nałożyć odpowiednią ilość, więc traktuje się je raczej jako uzupełnienie niż główną ochronę. Pamiętaj też, że podkład z filtrem nie zastąpi kremu z filtrem – żeby uzyskać ochronę deklarowaną na opakowaniu, trzeba by go nałożyć bardzo dużo. Więcej o wyborze podkładu piszemy w tekście o podkładzie do typu cery.

Krem z filtrem to tylko jeden element ochrony przed słońcem. Równie ważne są cień, kapelusz z szerokim rondem, okulary przeciwsłoneczne z filtrem UV i ubrania zakrywające skórę, a w upalne dni unikanie słońca w godzinach największego natężenia promieniowania.

Dwa paski białego kremu z filtrem wyciśnięte wzdłuż palca wskazującego i środkowego
Metoda dwóch palców pomaga nałożyć na twarz i szyję odpowiednią ilość filtra.

Filtr jesienią i zimą

Wiele osób odstawia krem z filtrem razem z letnimi sandałami. Tymczasem promieniowanie UVA, odpowiedzialne za fotostarzenie, jest obecne przez cały rok, a jego natężenie zmienia się w ciągu roku znacznie mniej niż UVB. Dlatego dermatolodzy zalecają codzienną ochronę także jesienią i zimą, zwłaszcza na twarz, szyję i dłonie, które zawsze są odsłonięte.

Poza sezonem letnim zwykle wystarczy krem z SPF 30 i ochroną UVA, nakładany rano. Wyższe filtry warto stosować przy skórze ze skłonnością do przebarwień, po zabiegach takich jak peelingi chemiczne czy laseroterapia, podczas kuracji retinoidami, które zwiększają wrażliwość skóry na słońce, oraz na wyjazdach w góry i na narty. Śnieg odbija dużą część promieniowania UV, a w górach jego natężenie rośnie wraz z wysokością. O pielęgnacji skóry w chłodnych miesiącach piszemy więcej w tekście o pielęgnacji skóry jesienią i zimą, a o łączeniu retinoidów z filtrem – w artykule o retinolu.

Uśmiechnięta narciarka w czapce i goglach stoi na słonecznym, ośnieżonym stoku
Śnieg odbija dużą część promieniowania UV, a w górach jego natężenie rośnie.

Zimą warto wybierać formuły bogatsze, z dodatkiem składników nawilżających i natłuszczających, które jednocześnie chronią skórę przed wiatrem i mrozem. Przy bardzo suchej skórze krem z filtrem może pełnić funkcję kremu na dzień, jeśli dobrze ją nawilża.

Nie zapominaj o ustach i dłoniach. Skóra warg jest cienka i nie ma własnego barwnika ochronnego, dlatego warto stosować pomadkę ochronną z filtrem, zwłaszcza na stoku i podczas zimowych spacerów w słońcu. Grzbiety dłoni są narażone na słońce przez cały rok, także podczas jazdy samochodem, i to na nich często pojawiają się pierwsze plamy pigmentacyjne. Wystarczy przy porannym nakładaniu kremu rozetrzeć resztkę produktu także na dłoniach.

Jest też kwestia witaminy D. Krem z filtrem ogranicza jej syntezę w skórze, ale w polskich warunkach jesienią i zimą słońce i tak jest zbyt słabe, by skóra mogła jej wytworzyć wystarczająco dużo. Dlatego w tym okresie zwykle zaleca się suplementację. Szczegóły znajdziesz w naszym tekście o witaminie D jesienią i zimą.

Najczęstsze pytania

Czy krem z filtrem z poprzedniego roku jest dobry?

Sprawdź symbol otwartego słoiczka z liczbą miesięcy, który określa, jak długo produkt nadaje się do użycia po otwarciu. Jeśli ten czas minął, krem zmienił kolor, zapach lub konsystencję albo przechowywałaś go w upale, lepiej kupić nowy, bo filtry mogą tracić skuteczność.

Czy przy ciemniejszej karnacji potrzebuję filtra?

Tak. Ciemniejsza skóra ma więcej naturalnej ochrony i rzadziej ulega oparzeniom, ale nadal narażona jest na fotostarzenie, przebarwienia i uszkodzenia wywołane promieniowaniem. Przy skłonności do przebarwień ochrona jest szczególnie ważna.

Czy krem z filtrem zapycha pory?

Niektóre formuły, zwłaszcza bogate i tłuste, mogą sprzyjać zaskórnikom u osób z cerą trądzikową. Warto wtedy wybierać lekkie fluidy, żele czy emulsje przeznaczone do cery tłustej i dokładnie zmywać filtr wieczorem, najlepiej w dwóch etapach.

Czy dzieciom można stosować zwykły krem z filtrem?

Dla dzieci najlepiej wybierać produkty przeznaczone dla nich, często z filtrami mineralnymi. Niemowlęta przede wszystkim chroni się przed słońcem cieniem, odzieżą i kapeluszem, a o stosowaniu kremów u najmłodszych warto porozmawiać z pediatrą.

Czy w domu i w biurze też potrzebuję filtra?

Jeśli spędzasz dużo czasu blisko okna, warto. Zwykłe szyby zatrzymują większość UVB, ale przepuszczają znaczną część UVA. Przy pracy z dala od okien i krótkim przebywaniu na zewnątrz ochrona bywa mniej istotna, ale codzienny krem z filtrem to prosty nawyk, który nie zaszkodzi.

Czy SPF w kremie nawilżającym wystarczy?

Może wystarczyć na zwykły dzień w mieście, jeśli krem ma odpowiednio wysoki SPF i ochronę UVA, a nakładasz go w odpowiedniej ilości. Kremy nawilżające z filtrem nakłada się jednak zwykle cienko, dlatego przy dłuższym przebywaniu na słońcu lepiej sięgnąć po osobny produkt przeciwsłoneczny.

Powiązane artykuły

Zostaw komentarz