Strona główna » Nastolatek nie chce rozmawiać. Co mówią psycholodzy o tym etapie i jak odbudować kontakt

Nastolatek nie chce rozmawiać. Co mówią psycholodzy o tym etapie i jak odbudować kontakt

Autor: Anna Sikorska
Nastolatka w słuchawkach siedzi na łóżku z telefonem, a w uchylonych drzwiach pokoju stoi zatroskana mama

„Jak było w szkole?” – „Normalnie”. „Co u ciebie?” – „Nic”. Drzwi pokoju zamknięte, słuchawki w uszach, kolacja zjedzona w pięć minut. Wielu rodziców nastolatków ma wrażenie, że z dnia na dzień ich dziecko zamieniło się w kogoś, kto mieszka obok, ale nie z nimi. To trudne doświadczenie, ale w większości przypadków jest częścią rozwoju, a nie sygnałem, że coś poszło nie tak.

Psycholodzy rozwojowi od dawna podkreślają, że dorastanie to czas, w którym młody człowiek musi trochę się od rodziców oddalić, żeby potem wrócić do relacji już jako ktoś bardziej samodzielny. To oddalanie bywa bolesne dla obu stron. Rodzic, który przez lata wiedział wszystko o swoim dziecku, nagle słyszy półsłówka. Nastolatek z kolei często sam nie rozumie, co się z nim dzieje, i jeszcze trudniej mu o tym mówić.

Warto wiedzieć, co jest typowe dla tego etapu, co może pomóc w odbudowaniu kontaktu, a kiedy milczenie jest sygnałem, że potrzebna jest pomoc z zewnątrz.

Co się dzieje w głowie nastolatka

Okres dojrzewania to nie tylko zmiany w ciele, które łatwo zauważyć. Równie intensywnie zmienia się mózg. Badania neuroobrazowe pokazują, że obszary odpowiedzialne za emocje i poszukiwanie nagrody dojrzewają wcześniej niż kora przedczołowa, która odpowiada za planowanie, kontrolę impulsów i przewidywanie konsekwencji. Ten proces trwa jeszcze długo po osiemnastych urodzinach, według wielu badaczy nawet do połowy trzeciej dekady życia. W praktyce oznacza to, że nastolatek przeżywa emocje bardzo intensywnie, a narzędzia do ich regulowania wciąż się u niego rozwijają.

Potrzeba autonomii

Jednym z najważniejszych zadań rozwojowych w tym wieku jest budowanie własnej tożsamości. Nastolatek próbuje odpowiedzieć sobie na pytania, kim jest, co myśli, w co wierzy i jaki chce być – i musi to zrobić trochę obok rodziców. Dlatego tak często odrzuca ich zdanie, nawet jeśli w głębi duszy się z nim zgadza. Zamknięte drzwi pokoju, własne sekrety, inne poglądy na muzykę, ubrania czy politykę to sposób na zaznaczenie granicy: to jestem ja, a nie przedłużenie was.

Dla rodzica to bywa trudne, bo wygląda jak odrzucenie. W rzeczywistości jest raczej sprawdzaniem, czy relacja wytrzyma odrębność. Nastolatek, który może się bezpiecznie nie zgadzać, częściej wraca do rozmowy, niż ten, któremu każda różnica zdań grozi awanturą.

W tym okresie zmienia się też rola rodzica. Przez lata był przewodnikiem, który decydował, tłumaczył i chronił. Teraz coraz częściej musi stać się kimś w rodzaju doradcy: dostępnego, gdy jest potrzebny, ale niewtrącającego się w każdą sprawę. To przejście bywa trudne zwłaszcza dla rodziców, którzy byli bardzo blisko z dzieckiem w młodszym wieku. Nie oznacza jednak, że trzeba stać się kumplem. Nastolatek ma przyjaciół wśród rówieśników, a od rodzica potrzebuje czegoś innego: stabilności, bezpieczeństwa i poczucia, że dorosły nie rozsypie się pod wpływem jego emocji.

Rówieśnicy na pierwszym planie

W okresie dojrzewania ogromnego znaczenia nabierają rówieśnicy. To z nimi młodzi ludzie spędzają najwięcej czasu, z nimi porównują się i od nich oczekują akceptacji. Zdanie kolegów z klasy potrafi w tym wieku ważyć więcej niż zdanie rodziców, a odrzucenie przez grupę bywa przeżywane jak katastrofa. Przy czym dziś ta grupa nie kończy się po wyjściu ze szkoły. Media społecznościowe i komunikatory sprawiają, że kontakty, oceny i konflikty towarzyszą nastolatkom przez całą dobę.

W sieci łatwo też o nieustanne porównywanie się z innymi. Starannie wybrane zdjęcia znajomych, idealne ciała influencerów, liczba polubień pod własnym postem – wszystko to w wieku, w którym samoocena jest wyjątkowo krucha, potrafi mocno wpływać na samopoczucie. Nie znaczy to, że telefon jest źródłem wszystkich problemów, a badacze wciąż spierają się o skalę jego wpływu na zdrowie psychiczne młodzieży. Warto jednak interesować się tym, co dziecko robi w internecie, i rozmawiać o tym bez straszenia i bez wyśmiewania, tak jak rozmawia się o innych częściach jego życia.

Rodzice często odczytują to jako znak, że przestali być potrzebni. To nieprawda. Badania nad relacjami w rodzinie pokazują, że ciepła, wspierająca więź z rodzicami pozostaje jednym z najważniejszych czynników chroniących młodych ludzi przed problemami, nawet jeśli oni sami głośno temu zaprzeczają.

Sen, hormony i zmęczenie

Jest jeszcze zupełnie prozaiczna przyczyna nastoletniej małomówności: zmęczenie. W okresie dojrzewania przesuwa się naturalny rytm dobowy. Nastolatki zaczynają później odczuwać senność wieczorem i później budzić się rano, a jednocześnie wciąż potrzebują dużo snu. Zderzenie tego rytmu z wczesnym początkiem lekcji, długimi dniami w szkole i ekranem przed snem sprawia, że wielu młodych ludzi jest po prostu przewlekle niewyspanych. A niewyspany człowiek, w każdym wieku, jest drażliwy i nie ma ochoty na rozmowy.

Do tego dochodzą wahania hormonalne, nowe obowiązki, presja ocen i egzaminów. Nastolatek, który po powrocie do domu zamyka się w pokoju, nie zawsze ucieka od rodziców. Czasem po prostu potrzebuje godziny ciszy, żeby odreagować dzień.

Rodzice mogą pomóc mu w tym zmęczeniu bardziej, niż się wydaje. Spokojniejsze wieczory, ustalona pora, po której telefony ładują się poza sypialnią, możliwość odespania w weekend czy po prostu niezaczynanie poważnych rozmów w chwili, gdy dziecko właśnie przekroczyło próg domu – to drobiazgi, które obniżają napięcie. Dobrze działa też zasada, że trudne tematy omawia się wtedy, gdy obie strony są wyspane i najedzone, a nie o północy czy w biegu przed wyjściem do szkoły.

Zmęczony nastolatek leży na łóżku po powrocie ze szkoły, na podłodze leży plecak
Czasem zamknięte drzwi to po prostu potrzeba godziny ciszy po długim dniu.

Jak rozmawiać, żeby chciał mówić

Nie ma jednej skutecznej metody na rozmowę z nastolatkiem, ale psycholodzy i terapeuci rodzinni powtarzają kilka zasad, które w wielu domach pomagają odbudować kontakt. Większość z nich sprowadza się do tego, by mniej pytać, a więcej słuchać.

Rozmowy przy okazji

Rozmowa „przy stole, twarzą w twarz, porozmawiajmy poważnie” dla wielu nastolatków brzmi jak przesłuchanie. Dużo łatwiej mówi się im przy okazji: w samochodzie, kiedy patrzy się na drogę, a nie w oczy rodzica, przy wspólnym gotowaniu, na spacerze z psem, podczas sprzątania czy wieczorem, gdy rodzic przychodzi powiedzieć „dobranoc”. Brak kontaktu wzrokowego i zajęte czymś ręce zdejmują napięcie.

Mama prowadzi samochód i rozmawia z nastoletnią córką siedzącą na miejscu pasażera
W samochodzie, bez patrzenia sobie w oczy, wielu nastolatkom łatwiej się rozmawia.

Ogromne znaczenie mają też zwykłe rytuały rodzinne, nawet jeśli nastolatek głośno je kwestionuje. Wspólna kolacja kilka razy w tygodniu, niedzielne śniadanie czy wieczorna herbata to okazje, przy których rozmowa może się pojawić sama, bez specjalnego zaproszenia. Nie każdy taki posiłek musi kończyć się szczerą rozmową. Czasem wystarczy, że dziecko przy stole jest, słyszy, o czym rozmawiają inni, i wie, że jego miejsce na nie czeka. Telefony odłożone na ten czas na bok, również przez dorosłych, pokazują, że to chwila naprawdę wspólna.

Warto też zauważyć, kiedy dziecko samo zaczyna mówić. U wielu nastolatków to późny wieczór, kiedy rodzic jest już zmęczony i myśli o śnie. Jeśli to możliwe, dobrze jest wtedy odłożyć telefon i posłuchać. Rozmowa, którą nastolatek sam zaczął, jest warta więcej niż dziesięć, które zainicjował rodzic.

Słuchać, zamiast od razu naprawiać

Kiedy dziecko w końcu opowiada o czymś trudnym, odruchem wielu rodziców jest natychmiastowe rozwiązywanie problemu, udzielanie rad albo ocenianie. „Trzeba było nie…”, „Ja bym na twoim miejscu…”, „Przesadzasz, to nic takiego”. Dla nastolatka to sygnał, że następnym razem lepiej nic nie mówić.

Dużo lepiej działa zwykłe słuchanie i nazywanie emocji: „Brzmi, jakby cię to bardzo zdenerwowało”, „To musiało być przykre”. Dopiero potem, jeśli dziecko chce, można zapytać, czy potrzebuje rady, czy tylko chciało się wygadać. Często odpowiedź brzmi: tylko się wygadać.

Dużo zależy od tego, czy rodzic potrafi zapanować nad własnymi emocjami. Kiedy nastolatek mówi coś, co przeraża, złości albo rozczarowuje, pierwszą reakcją bywa krzyk, panika lub wykład. Tymczasem dziecko bardzo uważnie obserwuje, co dzieje się po jego wyznaniu. Jeśli widzi, że rodzic jest w stanie wysłuchać trudnych rzeczy, nie tracąc spokoju, nabiera przekonania, że z kolejnym problemem też może przyjść. Czasem najlepsze, co można zrobić, to powiedzieć: „Dziękuję, że mi powiedziałeś. Muszę to przemyśleć, wrócimy do tego jutro”, i dać sobie czas, zanim zapadną jakiekolwiek decyzje.

Ważne jest też, by nie wykorzystywać zwierzeń przeciwko dziecku. Jeśli nastolatek przyzna się do czegoś, co rodzicowi się nie podoba, reakcja w stylu „No to masz szlaban” sprawi, że więcej się nie przyzna. Nie chodzi o brak granic, ale o to, by rozmowa nie stawała się pułapką.

Pytania, na które nie da się odpowiedzieć „normalnie”

Na pytanie „Jak było w szkole?” odpowiedź „normalnie” jest w zasadzie jedyną możliwą. To pytanie zbyt ogólne, zadawane codziennie, rytualnie. Lepiej sprawdzają się pytania konkretne i otwarte: „Co cię dziś rozbawiło?”, „Z kim siedziałeś na matematyce?”, „Jak poszła ta prezentacja, o której mówiłaś w poniedziałek?”. Pokazują, że rodzic pamięta, co dzieje się w życiu dziecka, i naprawdę jest ciekawy odpowiedzi.

Pomaga też mówienie o sobie. Rodzic, który opowiada o swoim dniu, o tym, co go zdenerwowało albo ucieszyło, a nawet o własnych błędach, pokazuje, że rozmowa jest wymianą, a nie odpytywaniem.

Interesować się jego światem

Muzyka, gry, seriale, youtuberzy, sport – świat zainteresowań nastolatka często wydaje się rodzicom niezrozumiały albo błahy. Tymczasem to doskonały pomost do rozmowy. Nie trzeba udawać, że lubi się tę samą muzykę, ale można zapytać, co w niej jest takiego, posłuchać razem jednego utworu, dać się nauczyć gry. Dla nastolatka to sygnał, że jego świat jest ważny także dla dorosłych.

Nie warto przy tym udawać ani wchodzić z butami w jego przestrzeń. Komentowanie zdjęć dziecka w mediach społecznościowych, dołączanie do grup jego znajomych czy używanie młodzieżowego slangu zwykle wywołują raczej zawstydzenie niż bliskość. Lepiej działa szczera ciekawość: „Pokażesz mi, o co chodzi w tej grze?”, „Kto to jest, że wszyscy o nim mówią?”. Nastolatki zaskakująco często lubią tłumaczyć dorosłym swój świat, pod warunkiem że nie czują się oceniane.

Mama i nastoletni syn siedzą na kanapie z padami w dłoniach i śmieją się podczas wspólnej gry
Zainteresowanie światem nastolatka – choćby jedną rozgrywką – bywa najlepszym mostem do rozmowy.

Pomaga też wspólny czas bez wielkich celów wychowawczych. Wyjście na pizzę, mecz, zakupy, serial oglądany razem raz w tygodniu. W takich momentach rozmowy pojawiają się same, bez nacisku.

Granice też są potrzebne

Szacunek dla autonomii nie oznacza braku zasad. Nastolatki potrzebują jasnych granic, nawet jeśli je kwestionują, a często właśnie dlatego, że mogą je kwestionować. Chodzi o to, by reguły dotyczące na przykład powrotów do domu, nauki czy korzystania z telefonu były ustalane, w miarę możliwości, razem z dzieckiem, wyjaśniane, a nie narzucane bez słowa, i konsekwentnie egzekwowane.

Ważne, by kontrola nie zastępowała relacji. Czytanie wiadomości w telefonie dziecka bez jego wiedzy, przeszukiwanie pokoju czy śledzenie lokalizacji na każdym kroku zwykle niszczą zaufanie, a nastolatek szybko uczy się ukrywać coraz więcej. Wyjątkiem są sytuacje realnego zagrożenia, ale wtedy lepiej działać otwarcie i poszukać wsparcia specjalisty.

Konflikty w domu z nastolatkiem są nieuniknione i nie świadczą o tym, że relacja się psuje. Ważne jest, co dzieje się po kłótni. Rodzic, który potrafi przyznać, że przesadził, przeprosić za podniesiony głos czy niesprawiedliwe słowa, uczy dziecko czegoś bardzo cennego: że błędy można naprawiać, a relacja jest silniejsza niż chwilowa złość. Przeprosiny nie podważają autorytetu dorosłego. Przeciwnie, pokazują, że zasady obowiązują wszystkich w rodzinie, a nie tylko młodsze pokolenie.

Nie wszystko da się naprawić rozmową.

Kiedy milczenie to coś więcej

Większość nastoletniego wycofania jest normalną częścią dorastania. Bywa jednak, że za zamkniętymi drzwiami kryje się coś poważniejszego: przemoc rówieśnicza, problemy w szkole, kryzys psychiczny, depresja, zaburzenia lękowe czy zaburzenia odżywiania. Dane z ostatnich lat pokazują, że problemy ze zdrowiem psychicznym wśród młodzieży są częstsze, niż wielu rodzicom się wydaje, dlatego warto znać sygnały, które powinny zaniepokoić.

Sygnały ostrzegawcze

Niepokojące są przede wszystkim nagłe i utrzymujące się zmiany. Dziecko, które wcześniej było towarzyskie, przestaje spotykać się z przyjaciółmi i rezygnuje z ulubionych zajęć. Wyraźnie zmienia się jego sen – śpi bardzo dużo albo prawie wcale – albo apetyt i waga. Pojawiają się częste bóle brzucha czy głowy bez wyraźnej przyczyny, niechęć do chodzenia do szkoły, gwałtowny spadek ocen. Nastolatek bywa przewlekle smutny, drażliwy, wybuchowy albo przeciwnie, obojętny na wszystko.

Szczególnie poważnie trzeba traktować wypowiedzi o bezsensie życia, o tym, że „wszystkim byłoby lepiej beze mnie”, ślady samookaleczeń, rozdawanie swoich rzeczy, nagłe pożegnania czy zainteresowanie tematem śmierci. Takich sygnałów nigdy nie wolno zbywać jako przesady czy szukania uwagi. Warto wtedy spokojnie i wprost zapytać dziecko, jak się czuje i czy myśli o zrobieniu sobie krzywdy. Pytanie o myśli samobójcze nie „podsuwa pomysłu”, a dla wielu młodych ludzi jest pierwszym sygnałem, że ktoś naprawdę zauważył ich ból.

Niepokój powinny też budzić oznaki sięgania po alkohol, nikotynę czy inne substancje, a także kontakty w sieci, o których dziecko nie chce mówić, oraz gwałtowne zmiany w grupie znajomych.

Jak zacząć rozmowę, gdy coś cię niepokoi? Najlepiej mówić o tym, co widzisz, a nie o tym, co podejrzewasz, i unikać oskarżeń. Zdanie „Martwię się, bo od kilku tygodni prawie nie wychodzisz z pokoju i mało jesz” otwiera rozmowę, a „Co ty znowu wyprawiasz?” ją zamyka. Dobrze jest wybrać spokojny moment, bez pośpiechu i świadków, i jasno powiedzieć, że nie chodzi o karę, tylko o troskę. Jeśli nastolatek nie chce rozmawiać od razu, można zostawić otwarte drzwi: „Jestem, kiedy będziesz gotowy. A jeśli wolisz porozmawiać z kimś innym, pomogę ci kogoś znaleźć”.

Gdzie szukać pomocy

Pierwszym miejscem może być szkoła: wychowawca, pedagog lub psycholog szkolny, którzy widzą dziecko w innym otoczeniu i często zauważają rzeczy, których rodzice nie widzą. Bezpłatną pomoc oferują poradnie psychologiczno-pedagogiczne, a w wielu powiatach działają ośrodki środowiskowej opieki psychologicznej i psychoterapeutycznej dla dzieci i młodzieży, do których nie potrzeba skierowania. Do psychiatry dziecięcego w ramach NFZ także można zgłosić się bez skierowania, choć terminy bywają długie.

Psycholożka szkolna rozmawia z nastoletnią uczennicą przy okrągłym stoliku w jasnym gabinecie
Pedagog i psycholog szkolny często zauważają to, czego rodzice w domu nie widzą.

Młodzi ludzie mogą sami zadzwonić lub napisać na bezpłatny i anonimowy Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111, prowadzony przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę. Rodzice i nauczyciele, którzy martwią się o dziecko i nie wiedzą, jak postąpić, mogą skorzystać z bezpłatnej linii 800 100 100. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia trzeba dzwonić pod numer 112 albo jechać na szpitalny oddział ratunkowy.

Warto też pamiętać o sobie. Wychowywanie nastolatka bywa wyczerpujące, a rodzic, który jest stale zestresowany i przemęczony, trudniej znajduje w sobie spokój potrzebny do trudnych rozmów. Rozmowa z psychologiem, grupa wsparcia dla rodziców czy po prostu szczera rozmowa z innymi rodzicami nastolatków potrafią przynieść ulgę i nowe pomysły. Jeśli czujesz, że od dawna jedziesz na rezerwie, przeczytaj też, czym jest wypalenie rodzicielskie i jak sobie z nim radzić.

I jeszcze jedno: problemy nastolatka nie są dowodem rodzicielskiej porażki. Depresja, lęk czy kryzys mogą dotknąć dziecko z każdego domu, także takiego, w którym jest dużo miłości i uwagi. Obwinianie się nie pomaga ani rodzicowi, ani dziecku, a sięgnięcie po pomoc specjalisty to wyraz odpowiedzialności, a nie przyznanie się do błędu.

Dorastanie dziecka to dla rodzica lekcja cierpliwości i odpuszczania. Większość nastolatków, którzy dziś odpowiadają półsłówkami, za kilka lat wraca do rodziców jako dorośli, z którymi da się rozmawiać o wszystkim. Pod warunkiem że w tym trudnym czasie drzwi do rozmowy pozostały uchylone, nawet jeśli przez długi czas nikt przez nie nie przechodził.

Powiązane artykuły

Zostaw komentarz