Strona główna » Zmarszczki mimiczne. Skąd się biorą, kiedy zostają na stałe i co naprawdę je spowalnia

Zmarszczki mimiczne. Skąd się biorą, kiedy zostają na stałe i co naprawdę je spowalnia

Autor: Natalia Wróblewska
Kobieta po czterdziestce przy lustrze dotyka czoła i unosi brwi, na skórze widać drobne poziome zmarszczki mimiczne

Najpierw pojawiają się tylko wtedy, gdy się uśmiechamy albo marszczymy brwi. Potem któregoś dnia zostają na twarzy także wtedy, gdy twarz odpoczywa. Zmarszczki mimiczne to nie wyrok ani wina, ale proces, na którego tempo mamy większy wpływ, niż się zwykle wydaje.

Twarz człowieka ma kilkadziesiąt mięśni mimicznych i większość z nich ma jedną szczególną cechę: przyczepia się nie tylko do kości, ale bezpośrednio do skóry. Kiedy mięsień się kurczy, ciągnie skórę za sobą i ją fałduje. Dzięki temu możemy okazać zdziwienie, złość, rozbawienie czy skupienie, często zanim zdążymy cokolwiek powiedzieć. Ceną za tę ekspresję są linie, które z latami robią się coraz wyraźniejsze.

Warto zrozumieć, jak to działa, bo od tego zależy, co ma sens, a co jest stratą pieniędzy.

Gdzie mięśnie rysują linie

Na czole pracuje przede wszystkim mięsień czołowy. Unosi brwi, gdy się dziwimy, pytamy albo staramy się szerzej otworzyć oczy, i to on odpowiada za poziome bruzdy biegnące przez całe czoło. Osoby o żywej mimice, które dużo mówią „brwiami”, zwykle widzą te linie wcześniej niż inni. Między brwiami działają z kolei mięsień marszczący brwi i mięsień podłużny nosa. Ściągają brwi do środka i w dół, kiedy się koncentrujemy, złościmy albo patrzymy pod światło. Efektem jest pionowa bruzda nad nasadą nosa, nazywana potocznie lwią zmarszczką, która potrafi nadać twarzy wyraz zmęczenia czy irytacji nawet wtedy, gdy w środku czujemy się zupełnie spokojnie.

Wokół oczu pracuje mięsień okrężny oka. Przy szczerym uśmiechu napina się razem z policzkami i rysuje drobne promieniste linie w zewnętrznych kącikach, czyli kurze łapki. Skóra jest tu wyjątkowo cienka i ma mało gruczołów łojowych, dlatego zmiany pojawiają się w tym miejscu zwykle jako pierwsze, czasem już przed trzydziestką. Podobnie zbudowany mięsień otacza usta. Kiedy wielokrotnie zaciskamy wargi, na przykład przy piciu przez słomkę czy zaciąganiu się papierosem, nad górną wargą powstają pionowe linie nazywane czasem kodem kreskowym.

Same fałdy nie są niczym złym. To ślad tego, że twarz żyje i się porusza. Problem, jeśli w ogóle można o nim mówić, zaczyna się wtedy, gdy skóra przestaje po skurczu wracać do gładkości.

Twarz, która przestaje się śmiać, żeby nie dorobić się kurzych łapek, traci to, co w niej najładniejsze.

Kiedy zmarszczka przestaje znikać

U dwudziestolatki zmarszczka mimiczna jest dynamiczna, czyli widać ją wyłącznie w ruchu. Wystarczy rozluźnić czoło, a skóra natychmiast się wygładza. Dzieje się tak dzięki sieci włókien kolagenu i elastyny w skórze właściwej, która działa jak sprężysty materac: ugina się pod naciskiem i wraca do pierwotnego kształtu.

Z wiekiem ten materac traci sprężystość. Fibroblasty, czyli komórki produkujące kolagen, pracują wolniej, a istniejące włókna są stopniowo rozkładane i nie zawsze w pełni zastępowane nowymi. Skóra robi się cieńsza, mniej elastyczna i gorzej nawilżona. Do tego dochodzi zmiana w głębszych warstwach twarzy: tkanka tłuszczowa przesuwa się i zanika, a kości twarzoczaszki powoli się przebudowują. Mięśnie ciągną dokładnie tak samo jak wcześniej, ale skóra, którą fałdują, jest już inna. W pewnym momencie bruzda zostaje widoczna także w spoczynku i wtedy mówimy o zmarszczce statycznej.

U kobiet ważnym przełomem jest okres okołomenopauzalny. Estrogeny wspierają produkcję kolagenu i utrzymywanie wody w skórze, więc kiedy ich poziom spada, skóra w pierwszych latach po menopauzie traci kolagen wyraźnie szybciej niż wcześniej. Wiele kobiet zauważa wtedy, że linie, które latami były subtelne, w ciągu kilku sezonów wyraźnie się pogłębiają, a skóra staje się bardziej sucha i cieńsza.

Tempo tych zmian zależy w ogromnym stopniu od genów. Są osoby, które po pięćdziesiątce mają zaskakująco gładkie czoło, i takie, którym kurze łapki zostają na stałe przed czterdziestką. Na geny wpływu nie mamy. Na kolejny czynnik już tak.

Prosty test pozwala sprawdzić, na jakim etapie jesteś. Stań przy oknie, w dziennym świetle, i spójrz w lustro z zupełnie rozluźnioną twarzą, najlepiej po kilku sekundach z zamkniętymi oczami. Jeśli linie na czole czy przy oczach znikają, gdy mięśnie odpoczywają, masz do czynienia ze zmarszczkami dynamicznymi. Jeśli zostają widoczne, choć płytsze, skóra zaczęła już utrwalać fałdę. Ta różnica ma praktyczne znaczenie, bo na każdy z tych etapów działają trochę inne metody, a przy liniach dynamicznych pielęgnacja i ochrona przed słońcem mają jeszcze bardzo dużo do powiedzenia.

Dynamiczna

Widać ją tylko w ruchu – przy uśmiechu, zdziwieniu czy marszczeniu brwi. Gdy twarz odpoczywa, skóra się wygładza.

Statyczna

Zostaje także w spoczynku, bo skóra straciła część kolagenu i elastyny. Kosmetyki ją spłycą, ale nie usuną.

Senna

Powstaje od nacisku poduszki, nie od pracy mięśni, i często biegnie w innym kierunku niż linie mimiczne.

Słońce robi więcej niż czas

Dermatolodzy od lat odróżniają starzenie wewnętrzne, zaprogramowane w organizmie, od starzenia zewnętrznego, wywołanego przez środowisko. W tym drugim zdecydowanie najważniejszą rolę odgrywa promieniowanie ultrafioletowe. Promienie UVA wnikają głęboko w skórę właściwą, uszkadzają włókna kolagenu i elastyny oraz uruchamiają enzymy, które je rozkładają. Efekt nazywa się fotostarzeniem i najłatwiej go zobaczyć, porównując skórę twarzy ze skórą po wewnętrznej stronie ramienia, która przez całe życie rzadko widuje słońce.

Przez długi czas przekonanie, że krem z filtrem spowalnia starzenie się skóry, opierało się głównie na logice i obserwacjach. Mocny dowód przyniosło dopiero australijskie badanie z miejscowości Nambour, opublikowane w 2013 roku w „Annals of Internal Medicine”. Wzięło w nim udział 903 dorosłych poniżej 55. roku życia, których losowo podzielono na dwie grupy. Jedna miała codziennie nakładać filtr o szerokim spektrum, druga używała go wtedy, kiedy uznała to za stosowne. Po czterech i pół roku u osób z grupy codziennego stosowania nie stwierdzono mierzalnego postępu oznak starzenia skóry, a ryzyko, że skóra wyraźnie się postarzeje, było u nich o 24 procent niższe niż w grupie porównawczej. Co ciekawe, w badaniu używano filtra SPF 15, czyli dziś raczej skromnego.

Wniosek jest prosty i mało efektowny: najlepiej przebadanym sposobem na spowolnienie zmarszczek jest codzienny krem z filtrem, nakładany także jesienią i zimą, bo UVA przenika przez chmury i szyby przez cały rok.

Kobieta w okularach przeciwsłonecznych i jesiennym płaszczu idzie ulicą w niskim, jasnym słońcu
Jesienne słońce stoi nisko i świeci prosto w oczy – okulary chronią przed UV i przed ciągłym mrużeniem.

Sen, papierosy i mrużenie oczu

Nie wszystkie linie na twarzy są mimiczne. W 2016 roku grupa chirurgów plastycznych opisała w „Aesthetic Surgery Journal” zmarszczki senne, które powstają nie od pracy mięśni, ale od nacisku i przesuwania się skóry, gdy śpimy na boku lub na brzuchu z twarzą wciśniętą w poduszkę. Rano zwykle znikają, ale po latach mogą się utrwalić. Mają też swoją charakterystyczną cechę: często biegną w innym kierunku niż linie mimiczne, na przykład pionowo na czole czy skośnie przy oku, i właśnie dlatego nie reagują na zabiegi, które rozluźniają mięśnie. Spanie na plecach jest dla skóry najkorzystniejsze, ale trudno je sobie narzucić. Jedwabna poszewka nie zmieni pozycji, choć część osób uważa, że skóra mniej się na niej zagniata.

Palenie tytoniu to jeden z najlepiej udokumentowanych czynników przyspieszających zmarszczki. Dym zawiera substancje, które uszkadzają kolagen, zwężają drobne naczynia krwionośne i ograniczają dopływ tlenu do skóry, a samo zaciąganie się dokłada wspomniany kod kreskowy nad wargą. Skóra palaczy bywa szarawa, cieńsza i wcześniej się fałduje.

Jest jeszcze mrużenie oczu. Kiedy patrzymy pod słońce albo na ekran bez potrzebnych okularów, mięsień okrężny oka i mięśnie między brwiami pracują godzinami, dzień po dniu, przez wiele lat. Okulary przeciwsłoneczne z filtrem UV chronią więc podwójnie: przed promieniowaniem i przed ciągłym napinaniem twarzy. Jeśli łapiesz się na tym, że mrużysz oczy przy komputerze czy czytaniu, warto też po prostu sprawdzić wzrok.

Kobieta śpi na boku z policzkiem wciśniętym w białą poduszkę, poranne światło wpada przez lniane zasłony
Zmarszczki senne powstają od nacisku poduszki, a nie od pracy mięśni – i często biegną w innym kierunku niż mimiczne.

Co z tego działa w domu

Rynek kosmetyków przeciwzmarszczkowych jest ogromny i łatwo się w nim zgubić. Warto więc oddzielić to, co ma solidne podstawy, od tego, co głównie dobrze brzmi.

Retinoidy i nawilżenie

Poza filtrem najlepiej przebadaną grupą składników są retinoidy, czyli pochodne witaminy A. Najmocniejsze dowody dotyczą tretynoiny, leku na receptę, który w badaniach poprawiał wygląd skóry zniszczonej przez słońce, w tym drobne zmarszczki. Dostępny w drogeriach retinol działa łagodniej, bo w skórze musi dopiero zostać przekształcony w formę aktywną, ale przy regularnym stosowaniu również wspiera odnowę naskórka i produkcję kolagenu. Trzeba jednak uzbroić się w cierpliwość: na efekty retinolu czeka się miesiącami, nie tygodniami, a pierwsze tygodnie bywają trudne, bo skóra może się łuszczyć i piec. Dlatego zaczyna się od niskiego stężenia, dwa, trzy razy w tygodniu wieczorem, i dopiero z czasem zwiększa częstotliwość. Wokół tego składnika narosło sporo nieporozumień, które opisujemy w tekście o mitach o retinolu.

Dużo szybciej, choć tylko na chwilę, działa zwykłe nawilżenie. Przesuszona skóra wygląda na bardziej pomarszczoną, bo drobne linie odwodnienia nakładają się na te prawdziwe. Dobry krem nawilżający czy serum z kwasem hialuronowym nie usuną zmarszczek, ale wygładzą powierzchnię skóry i sprawią, że będą mniej widoczne. Ma to znaczenie szczególnie w sezonie grzewczym, kiedy powietrze w mieszkaniach jest bardzo suche, o czym więcej piszemy w poradniku o pielęgnacji skóry jesienią i zimą.

W kremach i serach przeciwzmarszczkowych często pojawiają się też antyoksydanty, przede wszystkim witamina C, a także peptydy i niacynamid. Witamina C ma pewne podstawy naukowe jako składnik wspierający ochronę przed skutkami promieniowania i rozjaśniający koloryt, ale nie zastąpi filtra. Przy peptydach dowody są skromniejsze i pochodzą często z badań finansowanych przez producentów. Jeśli kosmetyk obiecuje efekt porównywalny z zabiegiem w gabinecie, warto podejść do tego z dystansem.

Joga twarzy, plasterki i „niemarszczenie się”

Ćwiczenia mięśni twarzy mają wielu entuzjastów, ale niewiele badań. Najczęściej cytowane przeprowadzili dermatolodzy z Northwestern University i opublikowali w 2018 roku w „JAMA Dermatology”. Kobiety w wieku od 40 do 65 lat ćwiczyły przez 20 tygodni, najpierw codziennie, potem co drugi dzień. Oceniający je dermatolodzy szacowali ich wiek na nieco niższy niż przed rozpoczęciem programu, a policzki wyglądały na pełniejsze. Badanie ukończyło jednak tylko 16 uczestniczek i nie było grupy kontrolnej, więc trudno traktować je jako dowód. Dotyczyło też raczej objętości policzków niż zmarszczek. Teoretycznie intensywne ćwiczenie mięśni mimicznych mogłoby wręcz pogłębiać linie w miejscach, w których skóra fałduje się najczęściej.

Kobieta masuje policzek kamiennym rollerem do twarzy, siedząc wieczorem na łóżku w szlafroku
Masaż czy ćwiczenia twarzy mogą być przyjemnym rytuałem, ale mocnych dowodów na wygładzanie zmarszczek wciąż brakuje.

Plasterki przyklejane na noc na czoło czy między brwi rzeczywiście ograniczają ruch skóry na kilka godzin i rano czoło może wyglądać gładziej. To efekt krótkotrwały, a mocnych badań nad długofalowym działaniem brakuje.

Zostaje jeszcze rada, by po prostu mniej się marszczyć. Kontrolowanie mimiki przez cały dzień jest w praktyce niewykonalne, a twarz, która przestaje się śmiać, żeby nie dorobić się kurzych łapek, traci to, co w niej najładniejsze.

Mity, które słyszymy najczęściej

Wokół zmarszczek narosło sporo przekonań, które brzmią rozsądnie, a nie mają wiele wspólnego z tym, co wiadomo o skórze. Kilka z nich wraca szczególnie często.

„Zmarszczki mimiczne pojawiają się dopiero po czterdziestce.” Linie dynamiczne, zwłaszcza kurze łapki i poziome bruzdy na czole, potrafią być widoczne już u dwudziestolatek z żywą mimiką. Po czterdziestce częściej zaczynają się utrwalać, ale moment, w którym to się dzieje, zależy od genów, słońca i stylu życia, a nie od daty w metryce.

„Jak dużo pijesz wody, nie będziesz mieć zmarszczek.” Picie wody jest ważne dla całego organizmu, ale nie ma przekonujących dowodów, że dodatkowe szklanki ponad to, czego potrzebuje ciało, wygładzają zmarszczki. Na wygląd powierzchni skóry dużo bardziej wpływa jej bezpośrednie nawilżenie kremem i to, czy nie przesuszamy jej zbyt agresywnym myciem.

„Krem z efektem botoksu działa jak zastrzyk.” Kosmetyki z peptydami bywają reklamowane jako alternatywa dla zabiegu, ale żaden krem nakładany na skórę nie zablokuje pracy mięśnia tak jak toksyna botulinowa podana przez lekarza. Mogą poprawić nawilżenie i wygląd skóry, natomiast obietnicę „botoksu w słoiczku” lepiej traktować jak chwyt marketingowy.

„Kto raz zacznie zabiegi, ten po przerwie będzie mieć głębsze zmarszczki.” Kiedy działanie toksyny mija, mięsień stopniowo odzyskuje dawną siłę, a twarz wraca do stanu sprzed zabiegu. Nie ma dowodów na to, że sama przerwa w zabiegach pogłębia zmarszczki – skóra po prostu dalej się starzeje, tak jak starzałaby się bez nich.

„Na zmarszczki nic się nie da poradzić, to kwestia genów.” Geny rzeczywiście w dużej mierze decydują o tempie zmian, ale wspomniane badanie z Nambour pokazało, że codzienny filtr potrafi wyraźnie spowolnić starzenie się skóry. Wpływ mamy więc mniejszy, niż obiecują reklamy, ale większy, niż podpowiada fatalizm.

Kiedy domowe sposoby nie wystarczą

Kosmetyki mogą spowolnić tworzenie się zmarszczek i poprawić jakość skóry, ale głębokiej, utrwalonej bruzdy nie usuną. Jeśli zależy ci na wyraźniejszym efekcie, zostaje medycyna estetyczna, a wybór metody zależy od rodzaju zmarszczki. Na linie dynamiczne, zwłaszcza na czole, między brwiami i w kącikach oczu, stosuje się toksynę botulinową, potocznie nazywaną botoksem od nazwy najbardziej znanego preparatu. Czasowo osłabia ona przekazywanie sygnału z nerwu do mięśnia, przez co mięsień pracuje słabiej i mniej fałduje skórę. Efekt zwykle utrzymuje się kilka miesięcy, potem siła mięśnia wraca. Zmarszczek statycznych i utraty objętości toksyna nie wypełni, dlatego w takich miejscach lekarze sięgają po wypełniacze z kwasem hialuronowym, a na jakość i gęstość skóry działają też lasery frakcyjne, mezoterapia mikroigłowa czy głębsze peelingi chemiczne.

Lekarka w białym fartuchu rozmawia z pacjentką przy biurku w jasnym gabinecie, pokazując jej coś na tablecie
Konsultacja przed zabiegiem to dobry moment, by zapytać o preparat, dawkę i wizytę kontrolną.

Toksyna botulinowa to lek na receptę, więc zabieg powinien wykonywać lekarz, najlepiej z doświadczeniem w medycynie estetycznej, który przed iniekcją oceni pracę mięśni, zapyta o choroby i przyjmowane leki i dobierze dawkę do twarzy, a nie do cennika. Dobry specjalista powie też wprost, czego dany zabieg nie zrobi. Rozsądnie dobrana dawka wygładza skórę, ale zostawia twarzy ruch i ekspresję.

Przed pierwszym zabiegiem dobrze jest umówić się na samą konsultację i zadać kilka pytań: jaki preparat zostanie użyty, ile jednostek lekarz planuje podać, czy wizyta kontrolna po dwóch tygodniach jest wliczona w cenę i co się stanie, jeśli efekt okaże się nierówny. Rzetelny gabinet odpowie na nie bez zniecierpliwienia. Podejrzanie niska cena, zabieg wykonywany przez osobę bez prawa wykonywania zawodu lekarza czy namawianie na kilka procedur naraz to sygnały, żeby poszukać kogoś innego.

Niezależnie od tego, czy zabiegi kiedykolwiek cię skuszą, fundament pozostaje ten sam. Filtr każdego dnia, okulary w słońcu, nawilżona skóra i cierpliwość do retinoidów zrobią dla twarzy więcej niż najdroższy krem z obietnicą „efektu botoksu” na opakowaniu.

Najczęstsze pytania o zmarszczki mimiczne

Od jakiego wieku pojawiają się zmarszczki mimiczne?

Linie dynamiczne mogą być widoczne już po dwudziestce, zwłaszcza u osób o żywej mimice. Zmarszczki statyczne pojawiają się zwykle później, często między trzydziestką a czterdziestką, ale tempo zależy od genów, ochrony przed słońcem i palenia.

Czy zmarszczki mimiczne da się usunąć bez zabiegów?

Utrwalonej, głębokiej bruzdy kosmetyki nie usuną. Codzienny filtr, retinoidy i dobre nawilżenie mogą natomiast spowolnić powstawanie nowych zmarszczek i spłycić drobne linie, zwłaszcza gdy są jeszcze dynamiczne.

Czy krem z filtrem trzeba nakładać także jesienią i zimą?

Tak. Promienie UVA, które odpowiadają za fotostarzenie, docierają do skóry przez cały rok, także przez chmury i szyby. Zimą zwykle wystarczy lżejszy krem z filtrem, ale warto stosować go codziennie.

Jak długo utrzymuje się efekt toksyny botulinowej?

Najczęściej kilka miesięcy, zwykle około trzech–czterech, choć zależy to od okolicy twarzy, dawki i indywidualnej reakcji. Potem mięsień stopniowo wraca do dawnej siły, a lekarz ocenia, czy i kiedy powtórzyć zabieg.

Powiązane artykuły

Zostaw komentarz