Strona główna » Zazdrość o rodzeństwo. Co dzieje się ze starszakiem, gdy w domu pojawia się maluch

Zazdrość o rodzeństwo. Co dzieje się ze starszakiem, gdy w domu pojawia się maluch

Autor: Anna Sikorska
Czteroletnia dziewczynka siedzi obok mamy trzymającej noworodka i patrzy na nią niepewnie, mama głaszcze ją po włosach

„Kiedy ona wróci do szpitala?” – pyta trzylatek, patrząc na nowo narodzoną siostrę. Starsze dziecko, które jeszcze wczoraj było w centrum świata rodziców, nagle musi dzielić się mamą, tatą, uwagą i miejscem na kolanach. Zazdrość o rodzeństwo to jedno z najbardziej naturalnych uczuć w dzieciństwie. Nie da się jej uniknąć, ale można pomóc dziecku przez nią przejść.

Pojawienie się drugiego dziecka to dla rodziny ogromna zmiana, a dla starszaka często pierwszy w życiu tak wielki kryzys. Rodzice, którzy cieszą się z powiększenia rodziny, bywają zaskoczeni, a nawet zaniepokojeni reakcją pierwszego dziecka: złością, płaczem, cofaniem się w rozwoju czy niechęcią do maleństwa. Warto wiedzieć, że to normalne i że jest sporo sposobów, by złagodzić ten trudny czas.

Zdetronizowany królewicz

Austriacki psychiatra Alfred Adler, jeden z pionierów psychologii, opisywał sytuację pierworodnego dziecka po narodzinach rodzeństwa obrazowym określeniem „detronizacji”. Do tej pory dziecko było jedynakiem, któremu rodzice poświęcali całą uwagę. Teraz nagle musi ustąpić miejsca komuś, kto płacze, wymaga ciągłej opieki i, z jego perspektywy, zabiera mu mamę. Dla małego dziecka, które nie rozumie jeszcze, że miłość rodziców nie jest ograniczona, to może być doświadczenie bolesne i zagrażające.

Pomaga wyobrażenie sobie, jak to wygląda z jego punktu widzenia. Często przytacza się porównanie do sytuacji, w której partner przyprowadza do domu nową żonę i oznajmia, że od teraz będziecie mieszkać we trójkę, a ty masz się z tego cieszyć, dzielić z nią swoje rzeczy i pomagać jej we wszystkim. Brzmi absurdalnie? Dla dziecka emocje mogą być podobnie intensywne, tylko że nie potrafi ich nazwać ani wyrazić w dorosły sposób.

Zazdrość nie jest więc oznaką, że dziecko jest złe, samolubne albo źle wychowane. To naturalna reakcja na stratę: utratę wyłączności, rutyny i poczucia, że jest najważniejsze. Jej nasilenie zależy od wieku, temperamentu dziecka, różnicy wieku między rodzeństwem i od tego, jak bardzo zmieniło się jego codzienne życie po narodzinach malucha.

Nie jest też niczyją winą.

Najtrudniej bywa zwykle wtedy, gdy różnica wieku wynosi mniej więcej od półtora do czterech lat. Dziecko jest już na tyle duże, by dostrzegać zmianę, ale wciąż bardzo potrzebuje bliskości i nie ma jeszcze narzędzi, by poradzić sobie z trudnymi emocjami. Starsze dzieci, w wieku szkolnym, częściej rozumieją sytuację, choć i u nich zazdrość może się pojawić, tylko w innej formie.

Zazdrość nie zawsze pojawia się od razu. Bywa, że w pierwszych tygodniach starszak jest zachwycony maluchem, a kryzys przychodzi dopiero po kilku miesiącach, gdy niemowlę zaczyna raczkować, sięgać po jego zabawki i przyciągać uwagę gości uśmiechem. Rodzice, którzy odetchnęli z ulgą po spokojnym początku, bywają wtedy zaskoczeni. To też normalne i wymaga tych samych narzędzi: cierpliwości, czasu sam na sam i jasnych granic.

Jak może się objawiać

Zazdrość o rodzeństwo ma wiele twarzy i nie zawsze wygląda tak, jak się spodziewamy. Najbardziej oczywista jest otwarta niechęć do malucha: „nie lubię go”, „oddajcie go”, a czasem próby uderzenia, uszczypnięcia czy popchnięcia niemowlęcia. Dla rodziców to szczególnie przykre, ale trzeba pamiętać, że małe dziecko nie rozumie w pełni konsekwencji swoich działań, a jego agresja wynika z emocji, z którymi nie umie sobie poradzić.

Bardzo częsty jest regres, czyli cofnięcie się w rozwoju. Dziecko, które od dawna korzystało z nocnika, znów moczy się w nocy albo w dzień. Starszak chce butelkę, smoczek, prosi, żeby go nosić, mówi jak niemowlę, domaga się, żeby go karmić. Często pojawiają się trudności z zasypianiem, częstsze budzenie się w nocy, napady złości, płaczliwość, przywieranie do mamy albo przeciwnie, ostentacyjne odrzucanie jej i lgnięcie do taty czy babci.

Bywa też zupełnie inaczej: dziecko staje się nadmiernie grzeczne, pomocne, nie sprawia żadnych kłopotów. Rodzice odetchną z ulgą, ale warto przyjrzeć się takiej reakcji uważnie. Czasem to sposób, w jaki starszak próbuje zasłużyć na uwagę i miłość, tłumiąc własne trudne emocje. Zdarzają się też dolegliwości bez wyraźnej przyczyny medycznej, takie jak bóle brzucha czy głowy, które mogą być sposobem wyrażenia napięcia.

Regres u starszego dziecka jest zwykle przejściowy i mija, gdy poczuje się znów bezpieczne. Zamiast złościć się i zawstydzać („jesteś już duży, nie zachowuj się jak dzidziuś”), lepiej spokojnie zaspokoić potrzebę bliskości, która za nim stoi, i jednocześnie podkreślać przywileje bycia starszym.

Tata czyta wieczorem książeczkę trzyletniemu synowi przytulonemu w łóżku przy lampce
Czas tylko dla starszaka, choćby kwadrans dziennie, pomaga mu poczuć, że wciąż jest ważny.

Zanim maluch przyjdzie na świat

Przygotowanie starszego dziecka warto zacząć jeszcze w ciąży, dostosowując sposób rozmowy do jego wieku. Dla małego dziecka kilka miesięcy to bardzo długo, dlatego nie ma sensu mówić o rodzeństwie zbyt wcześnie i zbyt często. Lepiej wybrać moment, gdy brzuch jest już widoczny, a narodziny stają się bardziej realne. Pomagają książeczki dla dzieci o pojawieniu się rodzeństwa, oglądanie zdjęć starszaka z czasów, gdy był niemowlęciem, i opowiadanie, jak się nim opiekowano.

Warto mówić o maluchu realistycznie. Dziecko, któremu obiecano „kogoś do zabawy”, może być rozczarowane, gdy zobaczy noworodka, który tylko śpi, płacze i je. Lepiej powiedzieć wprost, że niemowlę na początku będzie bardzo małe, będzie dużo płakać i potrzebować mamy, a wspólne zabawy przyjdą później.

Dobrze też unikać wprowadzania dużych zmian w życiu starszaka tuż przed porodem albo zaraz po nim. Jeśli dziecko ma przejść do własnego pokoju, łóżka czy pójść do żłobka lub przedszkola, lepiej zrobić to kilka miesięcy wcześniej albo odczekać, aż sytuacja w domu się ustabilizuje. Inaczej może odebrać to jako wyrzucenie ze swojego miejsca przez młodsze rodzeństwo. O tym, jak przebiega adaptacja w przedszkolu, piszemy w osobnym artykule o adaptacji w przedszkolu i żłobku.

Warto też zaplanować, kto zajmie się starszakiem w czasie porodu i pobytu w szpitalu, i wcześniej oswoić dziecko z tą osobą i sytuacją.

Rozłąka z mamą w czasie porodu bywa dla starszaka trudniejsza niż samo pojawienie się rodzeństwa. Pomaga, jeśli wie wcześniej, gdzie będzie spał, kto go odprowadzi do przedszkola i kiedy mama wróci. Niektóre rodziny nagrywają wcześniej krótką bajkę czytaną przez mamę albo zostawiają dziecku jej zdjęcie czy szal, który pachnie domem. Jeśli szpital na to pozwala, odwiedziny starszaka u mamy i malucha mogą być dobrym pierwszym spotkaniem, ale warto pamiętać, że widok mamy w szpitalnym łóżku, z kroplówką, bywa dla małego dziecka niepokojący. Lepiej wcześniej opowiedzieć, co zobaczy.

Pierwsze tygodnie razem

Pierwsze spotkanie z rodzeństwem warto przygotować tak, by starszak poczuł się ważny. Dobrze, jeśli mama ma wtedy wolne ręce i może najpierw przytulić starsze dziecko, a dopiero potem pokazać mu malucha. Wiele rodzin stosuje prosty, ale skuteczny zwyczaj: niewielki prezent „od rodzeństwa” dla starszaka. Goście, którzy przychodzą zobaczyć noworodka, mogą też najpierw przywitać się ze starszym dzieckiem i poświęcić mu chwilę uwagi.

Najważniejszy jest codzienny czas tylko dla starszaka. Nawet kwadrans dziennie, gdy mama lub tata są wyłącznie dla niego – czytają, bawią się, rozmawiają – może zrobić ogromną różnicę. W tym czasie maluchem zajmuje się drugi rodzic albo ktoś z bliskich. Warto nazywać ten czas po imieniu, na przykład „nasz czas”, i dotrzymywać obietnic, bo dla dziecka to sygnał, że wciąż jest ważne.

Pomaga też angażowanie starszaka w opiekę nad niemowlęciem, ale tylko na tyle, na ile sam tego chce. Może podać pieluszkę, wybrać ubranko, zaśpiewać piosenkę przy kąpieli. Zmuszanie do pomocy albo ciągłe powtarzanie, że „jest już dużym bratem” i powinien się cieszyć, może przynieść odwrotny skutek. Dobrze działa za to docenianie: „Zobacz, jak on się uspokaja, kiedy do niego mówisz”.

Karmienie niemowlęcia to moment, w którym wielu starszaków czuje się szczególnie odsuniętych. Warto mieć wtedy pod ręką książeczkę, którą można razem czytać, albo specjalne zabawki, dostępne tylko w czasie karmienia. Starszak może przytulić się z drugiej strony i poczuć, że jest częścią tej chwili.

Ogromną rolę w tym czasie odgrywa drugi rodzic. Gdy mama jest zajęta noworodkiem, tata – albo inna bliska osoba – może stać się dla starszaka kimś szczególnym: zabierać go na wyprawy, kłaść spać, wymyślać wspólne rytuały. Dla wielu dzieci to czas, w którym budują wyjątkowo silną więź z ojcem. Ważne, by nie wyglądało to jak „odsunięcie” starszaka do drugiego rodzica, tylko jak nowa, atrakcyjna przygoda, a mama nadal znajdowała chwilę tylko dla niego.

Mama karmi niemowlę butelką, a przedszkolak przytula się z boku i ogląda książeczkę
Książeczka czy zabawka „na czas karmienia” sprawia, że starszak nie czuje się odsunięty.

Gdy pojawia się agresja

Nawet przy najlepszych staraniach zdarzają się momenty, w których starszak próbuje uderzyć, uszczypnąć czy popchnąć malucha. Bezpieczeństwo niemowlęcia jest oczywiście najważniejsze, dlatego małego dziecka nie zostawia się samego ze starszym rodzeństwem w wieku przedszkolnym, a gdy dochodzi do agresji, trzeba stanowczo i spokojnie ją przerwać.

Pomaga oddzielenie emocji od zachowania. Uczucia są w porządku, ale nie wszystkie zachowania. Można powiedzieć: „Widzę, że jesteś zły. Możesz być zły, że mama musi się zajmować małą. Ale nie pozwolę, żebyś ją uderzył”. Potem warto zaproponować inny sposób wyrażenia złości: tupanie, uderzanie w poduszkę, rysowanie, rozmowę. Krzyk, zawstydzanie czy kary fizyczne zwykle tylko nasilają problem, bo potwierdzają w dziecku przekonanie, że od kiedy pojawiło się rodzeństwo, jest mniej kochane.

Złość dziecka to informacja, nie atak.

Warto też unikać porównań. Zdania typu „zobacz, jaka ona jest grzeczna” czy „ty w jej wieku już…” budują rywalizację i poczucie niesprawiedliwości. Każde dziecko potrzebuje być widziane jako osobna osoba, z własnymi mocnymi stronami. Dziecko nie musi kochać rodzeństwa od pierwszego dnia – więź między nimi buduje się latami, często dopiero wtedy, gdy maluch zaczyna chodzić, mówić i stawać się partnerem do zabawy.

Rodzice też mają prawo do zmęczenia i frustracji. Opieka nad noworodkiem i zazdrosnym przedszkolakiem jednocześnie to ogromne wyzwanie, zwłaszcza przy niewyspaniu. Jeśli czujesz, że od dawna działasz na rezerwie, przeczytaj, czym jest wypalenie rodzicielskie, i nie wahaj się prosić o pomoc bliskich.

Rywalizacja na dłużej

Zazdrość z pierwszych miesięcy zwykle słabnie, ale rywalizacja między rodzeństwem często zostaje na dłużej i zmienia formę. Kłótnie o zabawki, o to, kto siedzi z przodu w samochodzie, kto dostał większy kawałek ciasta, są w wielu domach codziennością. To także naturalne. Rodzeństwo uczy się w ten sposób negocjowania, dzielenia się, rozwiązywania konfliktów i obrony swoich granic – umiejętności, które przydadzą się w dorosłym życiu.

Rodzice mogą pomóc, nie stając zawsze po stronie młodszego, nie rozstrzygając każdego sporu za dzieci i dbając o to, by każde z nich miało swój czas sam na sam z rodzicem. Dobrze sprawdza się zasada sprawiedliwości dopasowanej do potrzeb, a nie równości za wszelką cenę: każde dziecko dostaje to, czego potrzebuje, a nie dokładnie to samo.

Inaczej wygląda sytuacja, gdy różnica wieku jest duża, na przykład kilka czy kilkanaście lat. Starsze dziecko w wieku szkolnym czy nastolatek zwykle nie przeżywa „detronizacji” tak gwałtownie, ale może czuć się zaniedbane, obciążone obowiązkami przy maluchu albo zawstydzone przed rówieśnikami. Warto z nim rozmawiać jak z partnerem, pytać o zdanie, nie traktować go jak darmowej niani i pamiętać, że ono też wciąż potrzebuje uwagi rodziców, nawet jeśli o nią nie prosi.

Jeśli zazdrość nie słabnie przez wiele miesięcy, agresja jest nasilona, starsze dziecko wyraźnie się wycofuje, przestaje się bawić, ma problemy ze snem i jedzeniem albo jego zachowanie wyraźnie zmienia się w przedszkolu czy szkole, warto skonsultować się z psychologiem dziecięcym. Czasem kilka spotkań wystarczy, by rodzice dostali konkretne wskazówki, a dziecko – wsparcie, którego potrzebuje.

Większość rodzeństw, które w dzieciństwie zawzięcie o siebie rywalizowały, w dorosłości staje się dla siebie ważnym wsparciem. Zazdrość to nie koniec historii, tylko jej trudny początek.

Powiązane artykuły

Zostaw komentarz